Zakaz stosowania mączek zwierzęcych w żywieniu zwierząt gospodarskich, jaki wprowadzono w 2003 r., sprawił, że podstawowym komponentem wysokobiałkowym stosowanym w mieszankach paszowych stała się poekstrakcyjna śruta sojowa. Spośród wszystkich pasz pochodzenia roślinnego ma ona najlepsze właściwości odżywcze. Cechuje się wysoką zawartością białka, o bardzo dobrej wartości biologicznej. Poza tym w przebiegu procesu technologicznego unieszkodliwione zostają związki antyżywieniowe, ograniczające możliwości zastosowania surowych nasion soi. Niestety fakt, iż zdecydowana większość importowanego do Polski surowca pochodzi z upraw modyfikowanych genetycznie, sprawia, że wkrótce znaczenie pasz sojowych może drastycznie spaść. Ma to oczywiście związek z planowanym na początek 2017 r. wprowadzeniem zakazu pasz pochodzących z roślin transgenicznych. Próby wprowadzenia zakazu podjęto już znacznie wcześniej. Do Ustawy o Paszach został on wpisany już w 2006 r., jednak od tego czasu wprowadzenie zakazu w życie kilkakrotnie przekładano. Czy tak będzie i tym razem?

Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy roślin GMO mają swoje argumenty i celem niniejszej publikacji nie jest próba przekonania czytelników do którejkolwiek z opcji. Warto jednak wspomnieć o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą zakaz stosowania poekstrakcyjnej śruty W odniesieniu do żywienia zwierząt monogastrycznych, najniższym potencjałem cechują się nasiona bobiku. Są one uboższe w białko niż łubin. Wyróżnia je również bardzo niska zawartość metioniny. Nie to jednak jest głównym powodem ograniczonego zastosowania bobiku. Jego nasiona zawierają bowiem liczne związki antyżywieniowe, takie jak inhibitory trypsyny, taniny i glikozydy pirymidynowe. Wpływa to na ograniczenie dopuszczalnej zawartości nasion bobiku w mieszankach dla trzody i drobiu. Dodatkowo, hodowcy stosujący pasze z dodatkiem bobiku wskazują na niechętne pobieranie takiej mieszanki przez zwierzęta. Bobik jest natomiast cenną paszą w żywieniu bydła, szczególnie opasowego.