Biorąc pod uwagę produkcję świń w cyklu otwartym, zawsze zależy nam na tym, aby zwierzęta charakteryzowały się jak najlepszą zdrowotnością i odpornością na stres, co pozwoli im się szybko zaadoptować do nowych warunków otoczenia, a także zaowocuje jak najlepszymi przyrostami - najlepiej powyżej 900 g - i wykorzystaniem paszy nie wyższym niż 2,8 kg/dobę.

Jednak na to, aby zwierzęta miały szansę w pełni ujawnić swój potencjał genetyczny, musi się nałożyć kilka czynników: sprzyjające warunki otoczenia, optymalne żywienie i dobry status zdrowotny.

Zachodnie normy żywienia świń zwracają szczególną uwagę na dokładne dopasowanie ilości składników pokarmowych do potencjału genetycznego świń oraz do fazy tuczu, którą określa zmieniająca się masa ciała.

Tylko tuczniki

W myśl tych zasad swoją produkcję tuczników prowadzi Paweł Hadyński, młody producent z Ludmy k. Obornik w woj. wielkopolskim. Od 6 lat zajmuje się tuczem świń. Na terenie jego gospodarstwa znajdują się dwa budynki przeznaczone do tuczu, w sumie 3 komory dla zwierząt z utrzymaniem na głębokiej ściółce. Wraz ze wzrostem zwierząt, co miesiąc są one przeprowadzane do większej komory. Oprócz typowej tuczarni w gospodarstwie znajduje się oddzielna izolatka z wydzielonymi sześcioma kojcami, które w razie potrzeby służą chorym zwierzętom.

Jedna wędrująca grupa liczy zazwyczaj 230-240 świń. W ten sposób odbywa się również sprzedaż każdej partii zwierząt. Co miesiąc w celu zwolnienia komory są sprzedawane tuczniki, które osiągnęły masę ciała maksymalnie do 120 kg, bo ten graniczny punkt zapewnia premię 20 gr do ceny żywca w zakładach mięsnych Sokołów.

Pochodzenie zwierząt

Producent postawił w tuczu na duńską genetykę i zakup wyrównanych partii warchlaków. Od dwóch lat współpracuje z firmą Konrad. Zawsze przy imporcie zna status zdrowotny sprowadzanych zwierząt, ich pochodzenie, numer gospodarstwa oraz wiek zwierząt. Te dane są zagwarantowane na oryginalnym świadectwie zdrowia, które przyjeżdża razem z transportem młodych świń.