Zamieszania na ten temat ciąg dalszy (pisaliśmy o tym w 3 numerze Farmera). Eksperci z krajow UE nie udzielili 15 marca wystarczającego poparcia zakazowi stosowania pestycydow z grupy neonikotynoidow.

Trzynaście krajow opowiedziało się za zakazem, dziewięć było przeciw, a pięć wstrzymało się od głosu. Wśrod krajow popierających zakaz znalazła się Polska, ale też m.in. Francja, Włochy, Hiszpania, Belgia, Holandia. Przeciwne były m.in. Rumunia, Finlandia i Węgry, a wstrzymały się od głosu m.in. Niemcy, Wielka Brytania i Bułgaria.

Po głosowaniu sprawa trafiła do Komitetu Koncyliacyjnego, ktory jest złożony z przedstawicieli KE i państw członkowskich.

Będą oni szukali porozumienia, ale nie będzie to takie proste. - Komitet będzie probował znaleźć kompromis polityczny przez kolejne tygodnie. Jak go nie znajdzie, a to jest bardzo możliwe, sprawa ponownie wroci do Komisji Europejskiej, ktora nie będzie musiała się już nikogo o nic pytać, tylko postanowi tak jak będzie uważała za stosowne. Komisja może potencjalnie zakazać wszystkiego - mowił dr Jerzy Prochnicki, dyrektor Działu Rozwoju i Rejestracji firmy Bayer Crop- Science. Przedstawiciel Bayer zauważa też jeszcze inny - nowy aspekt sytuacji.

- W ciągu ostatnich kilku dni rozpoczęła się w całej Europie szeroko zakrojona akcja nacisku na Komisję Europejską przez rożne organizacje, ktore optowały za likwidacją wymienionych wcześniej substancji. Nacisk polega na pozamerytorycznej presji na KE, ktora ma się zdeklarować, czy woli pszczoły czy korporacje - chodzi tu o takie firmy jak właśnie Bayer i Syngentę. Jest to proces tworzenia wroga publicznego pt. korporacja, ktory jest uosobieniem zła. To pokazuje brak jakichkolwiek rzeczywistych argumentow ze strony tych aktywistow, probujących obecnie wymusić na KE decyzje pozostające bez związku z faktami - dodał 20 marca dr Prochnicki.

- Trzynaście krajow unijnych popiera zakaz stosowania środkow z grupy neonikotynoidow.

Niestety, na skutek silnego lobbingu producentow tych środkow, zakazow nie udało się wprowadzić - ripostuje z kolei Greenpeace.

Sprawa zaczęła się, kiedy 16 stycznia Europejska Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) zaprezentowała zamowiony przez KE raport, w ktorym oceniła ryzyka dla populacji pszczoł wynikające ze stosowania zapraw nasiennych zawierających substancje z tej grupy. Nie wezwała w nim jednak do zakazu stosowania tych środkow. Komisja zaproponowała wycofanie preparatow w takich uprawach jak: kukurydza, rzepak, słonecznik i bawełna, ale rownież pszenica i jęczmień jary. Zakaz nie dotyczyłby burakow cukrowych, ziemniakow i zboż ozimych.