Tadeusz Blicharski, dyrektor Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej "POLSUS" zwraca uwagę na konieczność rozwoju gospodarstw produkujących prosięta, do takiego poziomu, który zapewni produkcję rynkowych partii prosiąt.

- Te 250 prosiąt, to jest absolutne minimum. Potrzebne są partie o wyrównanej masie, pochodzące z jednego miejsca i dostarczone na czas. Robiliśmy takie założenia, aby powstawały takie konkurencyjne podmioty. Tymczasem zakłada się, że gospodarstwo, które w ramach modernizacji osiągnie poziom 50 loch już jest wystarczające. Z drugiej strony, górny poziom wartości gospodarstwa, który jest na poziomie 200 tys. euro, jest za niski. Zgłaszaliśmy, aby go podnieść. Trzeba dać szanse tym gospodarstwom, które już teraz są trochę większe, mają np. sto loch, aby mogły się rozwinąć i dojść do produkcji 200 - 300 loch. To są ludzie, którzy umieją już coś robić, bo ten kto ma kilka kilkanaście loch nie umie prowadzić rozrodu i tak szybko nie nauczy się tego. Dla takich osób, taka inwestycja będzie trudna merytorycznie, po drugie nie poradzą sobie ekonomicznie, bo na to trzeba sporych środków finansowych.  Na to mogą porwać się tylko takie gospodarstwa, dla których można opracować biznes plan - mówi Tadeusz Blicharski.