Chyba nikt nie spodziewał się takich wyników, sytuacja w skali kraju jest dramatyczna. - Oczywiście od jakiegoś czasu było jasne, że pogłowie trzody chlewnej będzie spadało, ale nikt nie oczekiwał, że aż tak szybko. Sam prognozowałem, jak się okazuje zbyt optymistycznie, że pomiędzy listopadem ubiegłego roku a marcem tego roku pogłowie może spaść z 14,8 mln szt. do 13,5 mln sztuk. Relacja producentów żywca na niską opłacalność po raz kolejny okazała się bardziej gwałtowna niż oczekiwano - mówi Koleśnikow.

Dane GUS pokazują, że dużemu ograniczeniu uległo stanowiące podstawę przyszłej produkcji stado podstawowe, w tym szczególnie stado loch prośnych. Ich liczba spadła do 757 tys. szt., co oznacza spadek w skali roku o ponad 15 proc. Dla porównania w marcu 2006 r. liczba ta wynosiła1217 tys. szt., czyli była wyższa aż o 61 proc.

Jak podkreśla analityk BGŻ: - Znacznie większy niż można się było spodziewać był również spadek liczby warchlaków i tuczników na ubój. Liczba tych ostatnich była już prawie 5 proc. niższa niż w tym samym okresie przed rokiem. Może to oznaczać większe problemy z zapewnieniem dostawy żywca dla zakładów mięsnych. Przyczyną dużego spadku był prawdopodobnie mniejszy import prosiąt do dalszego tuczu.