Polska sprzedaż zagraniczna jest napędzana głównie popytem z rynku unijnego, który przyjmuje ponad 80 proc. wartości eksportu naszej żywności. – Najważniejszą grupę odbiorców stanowią państwa tzw. starej piętnastki. Wśród państw trzecich, nadal ważnym rynkiem zbytu pozostają kraje WNP, jednak ich rola znacznie się zmniejszyła od momentu wprowadzenia rosyjskiego embargo w 2014 r. Polskie przedsiębiorstwa coraz więcej żywności lokują na innych rynkach, np. w krajach EFTY oraz w Ameryce Północnej. Cały czas jest jednak pole do dalszej dywersyfikacji – zaznacza Grzegorz Rykaczewski analityk sektora rolno-spożywczego Banku Zachodniego WBK.

Według BZ WBK od stycznia do lipca br. polska branża spożywcza ulokowała na rynku naszego największego odbiorcy, Niemiec, towary o wartości 3,4 mld euro, co stanowiło aż 22 proc. wartości łącznego eksportu produktów rolno-spożywczych. Za zachodnią granicę trafiły głównie mięso, ryby, produkty mleczarskie, wyroby piekarnicze i cukiernicze oraz wyroby tytoniowe. Na drugim miejscu pod względem wartości eksportu jest Wielka Brytania. W pierwszych siedmiu miesiącach 2017 r. polskie firmy sprzedały tu produkty o wartości 1,3 mld euro (10 proc. łącznego eksportu). Największą część towarów stanowiły mięso, przetwory z mięsa i ryb oraz wyroby tytoniowe. Podium zamyka Holandia, gdzie w analizowanym okresie wartość wysłanych produktów wyniosła 946 mln euro (6 proc udziału w łącznej polskiej sprzedaży zagranicznej produktów rolno-spożywczych). Na rynek holenderski trafiły głównie mięso, produkty mleczarskie oraz wyroby tytoniowe.

Mocne powiązanie z rynkiem unijnym ma swoje minusy. Uzależnienie od jednej grupy odbiorców w przypadku wystąpienia silniejszych utrudnień i kryzysów może być dotkliwe dla eksporterów.

– O ile ze strony krajów unijnych nie powinniśmy się obawiać tak drastycznych „zagrań”, jak przykładowo embargo rosyjskie, to jednak niektóre kraje członkowskie podejmują działania na rzecz ochrony pozycji rodzimych towarów na rynkach wewnętrznych. Nie ograniczają się przy tym tylko do promocji krajowej żywności. Coraz częściej ich działania przybierają formę wręcz utrudniania importu i protekcjonizmu. To alarmujący trend, z którym muszą się już zmagać m.in. eksporterzy mięsa, produktów mleczarskich, przetworów warzywnych a nawet pieczywa – wskazuje analityk Banku Zachodniego i dodaje, że Unia Europejska staje się dla polskich eksporterów żywności także rynkiem coraz bardziej wymagającym w kontekście zmian preferencji konsumentów.