Cały rynek wędlin zmaga się z jednymi z najwyższych w historii cenami surowca wieprzowego, a także relatywnie wysokimi cenami drobiu. - Wysokie ceny surowców mięsnych spowodowały wzrost cen sprzedaży elementów handlowych oraz przetworów mięsnych, co dość boleśnie przekłada się na ceny w sklepach. Niestety, sytuacja dotknęła nie tylko konsumentów ostatecznych, ale także pozostałe ogniwa w łańcuchu produkcyjnym, w tym przede wszystkim zakłady przetwórcze, które część podwyżek surowców pokryły z własnej marży, nie przerzucając ich na kolejne ogniwa, w wyniku czego delikatnie spadła i tak już niska rentowność branży - wskazuje Krzysztof Woźnica.

Zwraca uwagę, że sporo też namieszały unijne dopłaty do przechowywania wieprzowiny, które w zamyśle miały ustabilizować rynek, a w rzeczywistości go zdestabilizowały. - "Świński dołek" z pewnością odbija się mocnym echem na działalności zakładów przetwórczych. Relatywnie wysokie ceny i brak powtarzalności, jeśli chodzi o jakość rodzimego surowca wieprzowego, wymuszają na zakładach produkcyjnych konieczność importu wieprzowiny zza granicy - mówi prezes ZM Silesia. - Staramy się jak największą część surowców produkcyjnych kupować na rynku polskim, ale ekonomii nie da się oszukać i w wielu przypadkach jesteśmy skazani na import. Niestety niespecjalnie widać perspektywy odwrotu tej tendencji w najbliższym czasie - dodaje. Podobał się artykuł? Podziel się!