Tona tego ziarna dochodzi już do 500 złotych, a jeszcze nie tak dawno, nikt nie chciał nawet przymierzać się do zakupów poniżej tej granicy. Podwyżki objęły także pszenicę konsumpcyjną.

Teraz realna cena transakcyjna w centrum kraju osiąga 540 złotych. Jedynie na południu jest o 10 złotych taniej – ocenia Zbigniew Solecki z giełdy Rolpetrol w Łodzi.

Czy ostatnie deszcze odmienią ten trend? Niekoniecznie – mówią specjaliści. Tym bardziej, że najnowszy raport Międzynarodowej Rady Zbożowej mówi o obniżeniu zbiorów ziarna w nadchodzącym sezonie.

W tych prognozach najbardziej ma ucierpieć kukurydza. Wzrost konsumpcji sprawi, że światowe zapasy tego ziarna spadną o ponad 9%. Szacunki skrzętnie wykorzystują ci, którzy w swoich magazynach mają jeszcze kukurydzę. Liczą na jeszcze większy zarobek.

I wydaje się to całkiem realne, bo o tej porze roku ceny kukurydzy zwykle rosną. Tak się dzieje przynajmniej do nowych zbiorów. Producenci mają więc swoje pięć minut. Apetyt na kukurydzę widać również i na innych europejskich parkietach.

U jednego z największych producentów tego ziarna – Węgrów stawki w ostatnich dniach wzrosły nawet o 50 złotych za tonę. Taka podwyżka czyni import wyjątkowo nieopłacalnym. Kukurydza staje się więc towarem na wagę złota.

Rośnie popyt również na inne zboża. Przede wszystkim na żyto konsumpcyjne. Jak dalej ukształtuje się sytuacja? Trudno ocenić. Wiele będzie zależało od kursów walut. Każde wahanie od razu widoczne jest na rynku ziarna.

A na razie i w imporcie i w eksporcie spokój. Wciąż od naszych południowych sąsiadów, przede wszystkim z Czech i Słowacji sprowadzany jest jęczmień. Z Ukrainy śruta słonecznikowa. Stawki zależą od parametrów. Tona kosztuje od 510 do 600 złotych.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!