- W tym roku największa firma z branży mięsnej, która zbankrutowała miała obrót około 150 mln złotych. W tym samym okresie 2011 roku największa upadłość producenta artykułów spożywczych nie mieściła się nawet w pierwszej dwudziestce bankructw pod względem wielkości - był to mianowicie przetwórca mięsa o obrotach około 27 mln złotych - wskazali eksperci Euler Hermes odnosząc się do okresów styczeń-maj.

Dyrektor biura oceny ryzyka w EH Tomasz Starus wskazał, że przyczyną problemów firm przetwarzających mięso jest m.in. nadwyżka mocy produkcyjnych.

- W efekcie rynek jest więc bardzo konkurencyjny cenowo, a dodatkowo rosnący udział sieci i dyskontów w strukturze sprzedaży żywności oznacza nieustanną presję na obniżkę cen. Co więcej, część z tych podmiotów samodzielnie +rozbiera+ mięso i produkuje część asortymentu - powiedział.

Po uwzględnieniu kosztów, takich jak np. paliwo i energia, które drożały w większym stopniu niż ceny wyrobów mięsnych, czy opłat "półkowych", okazuje się, iż zakłady mięsne operują obecnie na niskiej, bo jedynie 1-2-procentowej marży - wskazują eksperci EH.

Ich zdaniem dodatkowym problemem firm z tej branży jest duża konkurencja, przez co odbiorcy wyrobów mięsnych mogą w łatwy sposób zastępować jednego dostawcę innym.

- To w naturalny sposób sprawia, iż spada moralność płatnicza odbiorców - ocenia dyrektor windykacji w Euler Hermes Grzegorz Hylewicz.

- Chcąc znaleźć zbyt na swoje produkty producenci wyrobów mięsnych są zbyt często skłonni ryzykować i dostarczać swoje wyroby odbiorcom, wobec których byliby w innej sytuacji ostrożniejsi. Ostatnio jako przyczynę kłopotów z odzyskaniem płatności producenci wędlin wskazują również zmiany na rynku, jego rosnącą koncentrację, co uderza w lokalnych, sprawdzonych przez lata odbiorców - dodał Hylewicz.

Eksperci wskazują też, że niska rentowność przetwórców mięsnych nakłada się na duże koszty, jakie ponoszą w związku ze spłatą zobowiązań z tytułu inwestycji poczynionych w kilku ostatnich latach.

Dyrektor biura oceny ryzyka w Euler Hermes ocenił, że część firm źle zaplanowało inwestycje.

- Na pewno nie można tak stwierdzić w odniesieniu do branży, jako całości. Można natomiast, patrząc na sytuacje poszczególnych firm z branży mięsnej, wskazać jednak błędy, jakimi było np. jednoczesne inwestowanie w krótkim czasie na zbyt wielu polach: w ubój, hurt jak i sprzedaż detaliczną swoich wyrobów. Przez to inwestycje były zbyt rozdrobnione na poszczególne sektory działalności takiej firmy. Generowało to znaczne koszty, a nie pozwalało jednocześnie w wystarczającym stopniu odczuć korzyści wynikających z efektu skali tych inwestycji - stwierdził Starus.

Podobał się artykuł? Podziel się!