Pierwsi stawki zmienili Niemcy. W ślad za nimi poszły polskie zakłady. W niektórych firmach stawki w ciągu dwóch tygodni wzrosły średnio o 40 groszy za kilogram.  W podwyżkach „pomogły” też coraz bardziej widoczne braki półtusz.

A oto jak kształtują się w tym tygodniu stawki, proponowane przez skupujących. 4,80 zł, to maksymalna cena, jaką można otrzymać za tuczniki w klasyfikacji poubojowej, oczywiście w klasie „S”.

Klasa „E” wyceniana jest od 3,37 do 4,70 zł. „U” kosztuje 4,17 – 4,50. Podstawowa klasa „R” to 3,97 – 4,30. I dla porządku dwie klasy w dół. „O” jest wyceniana 3,45 – 3,80, a „P” na 3,10 – 3,60.

Podwyżek nie widać za to na rynku mięsa. Tu nadal panują raczej tendencje spadkowe, za wyjątkiem półtusz. Jednak juz takie elementy jak schab, szynka czy karkówka nie znajdują zbyt dużego uznania.

Lekko w górę idą tłuszcze, ale trudno jeszcze mówić o ożywieniu w eksporcie. To raczej przymiarki do zakupów, niż wysyłka towarów na większą skalę. Jeśli zaczną sprzedawać się głowy i podgardla, będzie to sygnał, że kontrahenci ze wschodu przystąpili do „ataku”.

A na targowiskach, odchodzą śniegi, ożywia się handel, ale jak na razie nie ma to przełożenia na ceny prosiąt. W większości województw stawki zaczynają się od 200 złotych za parę. Dużo rzadziej dochodzą do 350 zł. Sporadycznie do 400.

Źródło: farmer.pl