Jeszcze dziś rano w zakładach mięsnych przekonywano, że import żywych świń z zachodu Europy jest wciąż opłacalny. I tak było, ale przy euro nie przekraczającym 4,10 zł. Przy takiej kalkulacji, przywożone na przykład z Niemiec tuczniki kosztowały około 5,5 złotego za kilogram. I to, co zawsze podkreślają przedstawiciele firm mięsnych, jakość tych zwierząt jest nieporównywalna z naszymi.

Świński dołek sobie, a krajowe cenniki sobie.   Wiele zakładów wprowadziło dziś obniżki. Na razie niewielkie, raczej sondujące rynek, w wysokości 5 – 10 groszy za kilogram. I jeśli udałoby im się kupić planowaną ilość surowca, myśleliby o kolejnych przecenach. A gdyby towaru brakowało, można by się było wspomóc importem.

Takie były plany jeszcze dziś rano, teraz wiele się zmieniło. Euro przekraczające 4 złote 30 groszy nie pozwala już myśleć o zagranicznych zakupach, trzeba więc będzie zabezpieczyć się w krajowy towar. A z tym mogą być problemy.

Niewykluczone więc, że cenniki będą musiały pójść w górę. Na razie w punktach skupu stawki za żywiec wieprzowy, osiągane przez hodowców zaczynają się od 4 złotych za kilogram. Rzadko dochodzą do 4,30 zł.

W wadze poubojowej nawet najwyższym klasom daleko do 6 złotych. „S” jest wyceniana na 5,5 – 5,84 złote za kilogram. Nieco niższe wyceny w klasie „E” – 5,40 – 5,67. I reszta odpowiednio niżej – klasa „U” 5,20 – 5,38. Klasa „R” 4,90 – 5,12.

A na Warszawskiej Giełdzie Towarowej w internetowych przetargach sprzedano 200 sztuk tuczników bez klasyfikacji po 5,90 zł/kg, oraz 100 sztuk w klasie „E” po 5,95.

Drożeją za to prosięta. Rzadko spotyka się stawki w wysokości 200 złotych za parę. Najczęściej 250 – 350 złotych.

źródło: farmer.pl