Ceny poruszają się właściwie w jednym kierunku. To oczywiście droga w dół. Spadki pogłębia też kukurydza. Jej pojawienie się na rynku powoduje obniżek ciąg dalszy. A żniwa przecież cały czas trwają. Jeśli do tego dołożyć import zza południowej granicy, otrzymamy mało optymistyczny dla producentów obrazek.

Na północy Polski tona kukurydzy kosztuje około 440 złotych. Ale im niżej, tym taniej. Na południu kraju cena tego ziarna zatrzymała się – przynajmniej na razie – na poziomie 400 złotych. Takie stawki obowiązują kukurydzę z nowych zbiorów. Ziarno ubiegłoroczne kosztuje 460, 470 złotych.

Coraz częściej producenci decydują się na podpisywanie umów kontraktacyjnych na kukurydzę z terminem realizacji na koniec października i listopad. To obawa przed dalszymi spadkami cen.

Popyt na rynku żaden. Transakcje zawierane są sporadycznie. Maleje zainteresowanie, ale rosną wymagania. Jeżeli już ktoś decyduje się na zakup, to przede wszystkim ziarna o najwyższych parametrach jakościowych.

Tak jest i na krajowym rynku, i w przypadku eksportu. Jednak wysyłka naszego zboża ogranicza się teraz tylko i wyłącznie do realizacji starych kontraktów. Nowe, prawdopodobnie będą podpisywane nie wcześniej jak pod koniec tego miesiąca.

Nieoficjalne stawki za tonę żyta to prawdopodobnie 350 złotych za tonę. Jeśli wziąć pod uwagę obecne – zaledwie 250, czasami 310, oferta wydaje się być atrakcyjna. Ale przez kilka tygodni, wiele się jeszcze może zmienić.

Jeżeli chodzi o pszenicę konsumpcyjną, w obrocie giełdowym kosztuje 440 – 480 złotych za tonę. Paszowa nieco tańsza. Najczęstsze stawki to 400 – 450 złotych. Wciąż bardzo słabo sprzedaje się owies. Trudno nawet mówić o cenach.


Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!