Czwarty miesiąc z rzędu taniały surowce rolne na światowych giełdach. W niektórych przypadkach spadki cen były potężne (np. kukurydza w Paryżu potaniała aż o blisko 25 proc., w głównej mierze za sprawą wygaśnięcia kontraktu sierpniowego i przejścia na listopadowy, który był już wcześniej znacznie niżej notowany).

Duże przeceny kontraktów na zboża i oleiste nie wzięły się znikąd. Już od kilku miesięcy główne ośrodki analityczne wskazywały na znaczny wzrost prognozowanych zbiorów. W ostatnim miesiącu (o czym poniżej), szczególnie dla Unii Europejskiej i krajów basenu Morza Czarnego jeszcze zostały podniesione do niejednokrotnie rekordowych wartości. W tej sytuacji mocne spadki notowań na kontrakty były uzasadnione. Natomiast aż tak duży spadek ceny, szczególnie rzepaku (ale i pszenicy) w Polsce na rynku spot (dostawa natychmiastowa) nie za bardzo da się uzasadnić. Zadziałała tu, moim zdaniem, psychologia, czyli z jednej strony firmy skupowe widząc wyraźny trend spadkowy cen rzepaku na świecie (głównie na giełdzie w Paryżu), oferowały jeszcze niższe ceny, spodziewając się dalszych spadków notowań. Z drugiej strony rolnicy, niejednokrotnie zmuszeni do natychmiastowej sprzedaży (np. spłata kredytu), akceptowali bardzo niskie ceny, czasami jeszcze oczekując w kolejce na sprzedaż.

W efekcie różnica ceny na niekorzyść naszych plantatorów sięgała nie widzianej dawno kwoty nawet 400 zł/t w stosunku do notowań na giełdzie w Paryżu.

Zboża

FAO w lipcowej prognozie podniosła oczekiwane zbiory zbóż. Globalna produkcja zbóż (z ryżem) w obecnym sezonie ma wynieść 2,479 mld ton (wobec 2,46 mld ton w poprzedniej prognozie) i będzie o 7,2 proc. wyższa w stosunku do ub. sezonu. Organizacja spodziewa się zbiorów pszenicy w wysokości 704 mln ton, tj. o 6,8 proc. więcej niż w sezonie 2012/13 (702 mln prognozowano poprzednio), a zbóż paszowych na 1,275 mld ton (wobec 1,26 mld ton we wcześniejszym raporcie). Zwiększenie prognoz zbiorów zbóż to przede wszystkim efekt większej produkcji w Unii Europejskiej (UE) i krajach basenu Morza Czarnego.