Odpady pozwierzęce podzielone są na trzy kategorie. Pierwsza to odpady o wysokim ryzyku - padłe zwierzęta z przyczyn nieznanych lub znanych. Taki surowiec należy bezwzględnie zniszczyć ze względu na ryzyko roznoszenia chorób, np. afrykańskiego pomoru świń. Druga kategoria to odpady pozwierzęce, które nadają się do przerobu na mączkę lub na organiczny nawóz. Do trzeciej kategorii zaliczane są odpady pochodzenia zwierzęcego (najczęściej drobiowe i rybne), powstałe np. przy produkcji wędlin. Odpady trzeciej kategorii nie stanowią zagrożenia dla ludzi i środowiska. To surowiec wykorzystywany przez firmy utylizacyjne do produkcji np. karmy dla zwierząt i mączki mięsno-kostnej. Hodowcy mięsożernych zwierząt futerkowych wykorzystują natomiast odpady trzeciej kategorii jako składnik karmy.

Według raportu PricewaterhouseCoopers „Wpływ ekonomiczny branży hodowli zwierząt futerkowych na gospodarkę Polski” z 2014 r, polskie fermy zwierząt futerkowych przetwarzają na karmę około 300–400 tys. ton ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego kategorii II i III. Stanowi to ponad 40 proc. całkowitej masy produktów tych kategorii przetwarzanych w Polsce. Podobne informacje podaje Główny Inspektorat Weterynarii - w 2013 roku wytworzono w sumie około 822 tys. ton ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego II i III kategorii, z czego ok. 1/3 trafiła do hodowców zwierząt futerkowych.

Zgodnie z prawem, ubojnie zobowiązane są w sposób bezpieczny pozbywać się odpadów, płacąc za ich utylizację wyspecjalizowanym zakładom. Alternatywą jest sprzedaż odpadów fermom zwierząt futerkowych. Ubojnie wolą więc sprzedawać odpady zamiast płacić za ich utylizację. Kilogram odpadów III kategorii kosztuje hodowców od 30 do nawet 70 gr., co rocznie daje ubojniom od 120 mln do 280 mln zł dodatkowego dochodu .

Zakłady utylizacyjne na współpracy hodowców z ubojniami tracą kilka razy. Po pierwsze tracą dochody z tytułu odbioru odpadów od ubojni, po drugie z powodu mniejszej ilości surowca produkują mniej mączek mięsno-kostnych wykorzystywanych między innymi do żywienia zwierząt. Zakłady te zgodnie z unijnym prawem nie mogą utylizować poubojowych tuszek zwierząt mięsożernych i w ten sposób zrekompensować utraty zysków z utylizacji odpadów pochodzenia zwierzęcego wykorzystywanych na fermach . Zyskują tu specjalistyczne zakłady, które spalają tuszki lub przerabiają je na nawóz. Hodowcy za odbiór tych odpadów płacą  od 300 do  1000 zł za tonę.” - powiedział Daniel Chmielewski, prezes Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych.

Zdaniem portalu "wSensie", kooperacja „Otwartych Klatek” z firmami utylizacyjnymi jest sprzeczną statutowo i ideowo. Organizacja ta czynnie promuje weganizm i wegetarianizm, po cichu zaś korzysta ze wsparcia biznesu, zajmującego się przerobem odpadów pochodzenia zwierzęcego.

 
Podobał się artykuł? Podziel się!