Komisja UE chce nadrobić stracony czas i dojść do porozumienia z Nową Zelandią tak szybko, jak to możliwe. Ale nie będzie to łatwe, zwłaszcza, że UE chce odseparować swój delikatny sektor mleczarski od konkurencji, ponieważ liczby mówią same za siebie: w Nowej Zelandii jest tyle samo krów mlecznych, ile mieszkańców. Z drugiej strony w UE każda krowa mleczna przypada na więcej niż 20 mieszkańców. Stada w Nowej Zelandii liczą średnio 419 zwierząt, a w UE średnio tylko 36 krów mlecznych.

Nowa Zelandia jest gigantem mleczarskim, dlatego w okresie przygotowań do negocjacji dzwonki alarmowe rozbrzmiewają w unijnym sektorze mleczarskim. Europejska Federacja Mleczarska (EDA) odrzuca negocjacje z Nową Zelandią, przynajmniej tak długo, jak szanse na rywalizację w mleczarstwie są nierównomiernie rozłożone.

Komisarz UE ds. Rolnictwa Phil Hogan obiecał zwrócić szczególną uwagę na wrażliwe produkty rolne, takie jak mięso baranie, wołowina i produkty mleczne, w negocjacjach z Nową Zelandią, ale Europejski Komisarz ds. Mleczarstwa nie jest do końca pewny oświadczeń komisarza Hogana.

 EDA chce, zatem pracować nad negocjacjami, aby zapewnić, że ochrona zewnętrzna nie zostanie obniżona.

W tej chwili Nowa Zelandia prawie nie naciska na europejski rynek masła. W ostatnich latach Nowa Zelandia nie wykorzystała nawet połowy bezcłowej unijnej kwoty importowej na 76 665 ton masła. Skupiła się za to całkowicie na rynkach azjatyckich i osiągnęła wzrost eksportu, szczególnie w Chinach. W 2015 r. Nowa Zelandia wyeksportował do Chin 51 000 ton masła i 39 500 ton sera. W 2008 roku było tylko 5000 ton masła i 6 200 ton sera.

Unia Europejska wyciągnęła z tego dwa wnioski. Z jednej strony powinna szukać możliwości podpisania umowy o wolnym handlu z Chinami, gdzie można się spodziewać się rzeczywistego potencjału wzrostu. Z drugiej strony UE powinna utrzymać swoją zewnętrzną ochronę przed  nowozelandzkim konkurencyjnym sektorem mleczarskim.

Podobał się artykuł? Podziel się!