Kończący się rok nie był zbyt łaskawy dla producentów zbóż i oleistych. Drugi z rzędu sezon rekordowych zbiorów odcisnął piętno na światowych cenach, które przez kilka miesięcy silnie traciły na wartości, osiągając we wrześniu 4-5-letnie minima cenowe. Jednak od trzeciej dekady września na światowych giełdach sytuacja uległa znacznej poprawie. Blisko trzymiesięczne dynamiczne wzrosty cen zdecydowanie zredukowały wcześniejsze dotkliwe zniżki, a nawet w nielicznych przypadkach pozwoliły na osiągnięcie wzrostu ceny od początku roku. W ostatnich miesiącach mocno zachowują się szczególnie ceny pszenicy. Wpłynęło na to szereg czynników pojawiających się na rynku i mających wpływ na przyszłoroczne zbiory (m.in. susza w Rosji, później mrozy w Rosji i USA w rejonach upraw pszenicy ozimej).

W efekcie, od wyznaczenia dołka w trzeciej dekadzie września br. do połowy grudnia pszenica za oceanem podrożała już 31 proc.!, i od początku roku jest na niewielkim, ale jednak plusie (wzrost ceny od stycznia o 2,3 proc.), nieco słabiej w tym czasie (wrzesień-grudzień) wzrosły notowania pszenicy na paryskiej Matif - o 26,5 proc., ale w stosunku do końca grudnia ub.r. cena jest niższa o 9 proc. Podobny wzrost ceny osiągnęła kukurydza na CBOT (27 proc. od końca września do połowy grudnia) i jest o 3 proc. tańsza niż 31 grudnia 2013 r. Najsłabiej w okresie ostatnich trzech miesięcy wzrosły notowania kukurydzy na giełdzie w Paryżu (o 21 proc.), a od początku roku obniżka notowań wynosi blisko 8 proc.

Na tle zbóż słabiej prezentują się ceny oleistych. Wzrost notowań od wrześniowych dołków wynosi: rzepak - o 12 proc., soja o 14 proc. i canola o 12 proc. W połowie grudnia ceny były niższe w stosunku do końca grudnia ub.r. o 5 proc. (rzepak) i 20 proc. (soja). Natomiast canola zyskała w tym czasie symboliczne 0,02 proc.

W komentarzu przed miesiącem pisałem, że pomimo rekordowych drugi rok z rzędu światowych zbiorów zbóż i oleistych, rynek powoli o nich zapomina i dyskontuje już przyszłoroczne żniwa. Ostatni miesiąc tylko to potwierdził, czego odzwierciedleniem są kolejne wzrosty cen. Wydaje się, że najgorsze (jeżeli chodzi o ceny) jest za nami, a w najbliższych miesiącach karty na rynku będzie rozdawać pogoda. W ostatnich dwóch latach warunki atmosferyczne były sprzyjające w zdecydowanej większości światowych rejonów upraw. W związku z tym rośnie ryzyko, że przyszły sezon nie będzie już tak dobry, stąd też takie a nie inne zachowanie się cen.