No właśnie, chyba, że w dół. Trudno wyobrazić sobie inną ewentualność, bo zbliża się czas zakupu nawozów czy środków ochrony roślin. I oczywiście trzeba zwolnic miejsce pod nowe zbiory. Jeśli na rynku zacznie pojawiać się coraz więcej ziarna, efekt tego może być tylko jeden.

Jedyne pocieszenie, to prognozy światowych zbiorów zbóż. Jeśli potwierdzą one przypuszczenia o niższych zapasach i zbiorach, będzie można liczyć na podwyżki.

Ale na razie na rynku zbóż trwa swoisty koncert życzeń. To, co satysfakcjonuje odbiorców, w żadnej mierze nie zadowala sprzedających. Młyny skłonne są płacić za tonę pszenicy konsumpcyjnej najwyżej 500 złotych, ale przy zastrzeżeniu, że spełnia ona najwyższe parametry jakościowe. Gorsze ziarno w gospodarstwach, oczywiście bez uwzględnienia kosztów transportu jest wyceniane na średnio 480 złotych za tonę. Trudno więc o porozumienie.

Pszenica paszowa, już z dostawą jest kupowana po około 460 złotych. W magazynie sprzedającego stawki krążą wokół 430 złotych. Giełdy towarowe tylko sporadycznie notują transakcje żyta. Jeśli już uda się coś sprzedać, w magazynie trzeba liczyć się z wydatkiem 370 złotych netto. Z dostawą ceny tego ziarna rosną przynajmniej o 50 złotych za tonę.

Przystopował import. Handlowcy realizują tylko pojedyncze zlecenia. Sprowadzanie pszenicy konsumpcyjnej od naszych południowych sąsiadów przestało się opłacać. Z giełdowych ofert prawie całkowicie zniknęła kukurydza, choć zainteresowanie jej zakupem wciąż jest spore. Na przykład na giełdzie ROLPETROL w Łodzi ostatnio zawarte transakcje opiewały na 440 – 460 złotych za tonę tego ziarna.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!