Od wyznaczenia lokalnych szczytów notowań w drugiej połowie grudnia (zboża) i na początku stycznia (oleiste) do końca stycznia trwały wyraźne spadki cen wszystkich surowców rolnych. W tym czasie najwięcej na wartości straciła amerykańska pszenica - aż 25 proc.! Zboża na giełdzie w Paryżu, kukurydza i soja w Chicago potaniały o 9-11 proc. Rzepak i canola straciły stosunkowo najmniej (4-6 proc.). Spadki, chociaż w większości znaczne, mieściły się jednak w granicach naturalnej korekty wcześniejszych silnych wzrostów cen. Od początku lutego (do 13 lutego, czyli ostatnich dostępnych danych podczas pisania tekstu) na światowych giełdach trwało odreagowanie wcześniejszych zniżek. Jest jednak zbyt wcześnie, aby stwierdzić, że korekta spadkowa dobiegła końca i rynki powróciły do tendencji wzrostowej. Niemniej jednak w przypadku rzepaku i canoli brakuje niewiele, aby tak się stało.

Rzepak jest zaledwie o 4 euro/t tańszy niż podczas wyznaczania szczytu notowań na początku stycznia, natomiast canola jedynie o 1,5 dolara kanadyjskiego. Mocne zachowanie się wspomnianych oleistych na tle pozostałych surowców ma swoje podłoże fundamentalne. Pod koniec stycznia pojawiły się pierwsze prognozy produkcji rzepaku w Unii Europejskiej (największy światowy producent) w nadchodzącym sezonie. Według dwóch ośrodków analitycznych mogą one być nawet o 4 mln t (16 proc.) niższe niż w sezonie obecnym (szczegóły poniżej). To niewątpliwie wzmacnia notowania tego surowca na giełdach.

Z kolei na słabsze zachowanie się notowań zbóż wpływają ciągle podnoszone prognozy światowej produkcji w obecnym sezonie, które są na historycznie rekordowych poziomach. Według Międzynarodowej Rady Zbożowej (raport z końca stycznia), drugi sezon z rzędu przekroczą 2 000 mln t. Natomiast w lutowym raporcie USDA po raz pierwszy oszacowała globalną produkcję zbóż w 2014/15 przekraczającą 2 000 mln t (bez ryżu).