PAP: Panie profesorze, w ostatnich latach sytuacja na świecie wpływa coraz bardziej na polską gospodarkę, w tym rolnictwo. Czy taki trend utrzyma się w następnych latach?

A.K. Początek obecnej dekady przyniósł światu, w tym Unii Europejskiej, niespotykaną wcześniej na taką skalę kumulację nowych wyzwań i zagrożeń. Do najważniejszych z nich można zaliczyć: konflikty zbrojne, zamachy terrorystyczne, embargo Rosji, zaostrzenie dyskusji o solidarności Unii, narastający problem uchodźców czy nieprzewidywalna sytuacja polityczna w różnych krajach.

Ale są też czynniki, które bezpośrednio dotykają rolnictwa. Można do nich zaliczyć zmiany klimatu, co wiąże się ze zmianą profilów produkcji, narastający deficyt wody, a także znaczne wzmocnienie konkurencyjności w produkcji żywności ze strony krajów, które wcześniej były jej importerami. Dodatkowo bardzo problematyczne są planowane porozumienia handlowe np. UE- Kanada czy UE - USA. W wielu krajach, mimo niewątpliwej liberalizacji w handlu żywnością, narasta protekcjonizm.

PAP: Na ile te negatywne trendy odczuwa polskie rolnictwo?

A.K. Przyśpieszenie procesów społecznych i ekonomicznych jest związane z postępującym procesem globalizacji. Globalizacja oznacza rosnącą współzależność państw, gospodarek i poszczególnych obywateli. Jedną z głównych konsekwencji globalizacji jest wzrost konkurencji międzynarodowej. Dotyczy to także Polski, która jest uczestnikiem Wspólnej Polityki Rolnej.

Wspólna Polityka Rolna stoi wobec szeregu wyzwań m.in. jak zachować rolnictwo w Europie, w sytuacji tak dużej konkurencji ze strony USA, Indii, Chin Brazylii czy innych tzw. rozwijających się krajów. Tym bardziej, że unijni przywódcy chcą bardziej zrównoważonego rozwoju rolnictwa i zachowania w dobrym stanie zasobów wody czy powietrza, a to oznacza dodatkowe koszty.

PAP: Czy to może oznaczać kłopoty UE na rynkach żywności?

A.K. Konkurencja rośnie, a ceny żywności podlegają znaczącym wahaniom. Od kilku lat tj. od globalnego kryzysu finansowego w 2007/08 r. ceny żywności zaczęły spadać, wcześniej natomiast był silny trend wzrostowy. Przyczyną jest spowolnienie tempa wzrostu, co przełożyło się na dochody ludności. W budżetach rodzinnych wydatki na żywność stanowią 40 proc.