Miniony rok był wyjątkowy. Początkowo wydawało się, że ceny surowców będą spadać. Rzeczywistość okazała się inna. Ropa naftowa wspinała się na coraz wyższe poziomy. Wkrótce kapitał spekulacyjny uznał, że to najlepszy instrument, w jaki można inwestować. Zaczęło się wielkie granie na światowych giełdach. A dolar taniał. Tymczasem kryzys nadciągał coraz większymi krokami. Wtedy uświadomiono sobie, że ropy nie warto trzymać. Nastąpił odwrót. Ceny osiągały coraz niższe poziomy. Zmniejszając zużycie ropy, sytuację pogorszyły też Chiny i Indie, które dotychczas kreowały popyt na ropę. Do tego doszły coraz słabsze i gorsze od oczekiwań dane makroekonomiczne i zataczająca coraz większe kręgi recesja.
2009 rok może być pierwszym od lat 80-tych, w którym zanotowano tak wielki spadek popytu.
Na ostatnim posiedzeniu krajów OPEC, potwierdzono konsekwentne obstawanie przy niższych limitach wydobycia ropy naftowej. Do Kuwejtu dołączyła w tym względzie Wenezuela. To już nie zapowiedzi, ale konkretne postanowienia. Czy to jednak zahamuje dalsze spadki?

W Nowym Jorku ropę naftową podczas ostatniej sesji wyceniono na 43 dolary – o 12% niżej niż na poprzedniej. To zdaniem analityków, najsilniejszy, jednodniowy spadek od ponad 7 lat. Tymczasem jeszcze w poniedziałek ropa wspinała się do poziomów bliskich 50 dolarów. Skąd tak silna przecena? To efekt po publikacji najnowszego raportu o stanie zapasów. Popyt wciąż ma problemy z odbudowaniem, a zapasy rosną.

Teraz rynek czeka na kolejny raport. Na ile najnowsze prognozy znów wywołają rewizję, okaże się już w przyszłym tygodniu. To, że przeceny znów nastąpią, jest prawie pewne. Pytanie tylko, jak duże.

Długoterminowe prognozy zakładają, że ponowny, znaczny wzrost cen ropy naftowej może nastąpić dopiero po 2010 roku. A na razie ceny ropy naftowej mogą krążyć wokół poziomów 35 – 65 dolarów za baryłkę.
Z wyższymi stawkami trzeba będzie się liczyć w drugiej połowie roku, kiedy za oceanem nadejdzie sezon huraganowy. Ale to wszystko, to tylko rozważania analityków. Na ile okażą się trafione? Rynek już nie raz pokazał swoją nieprzewidywalność – komentuje Rafał Zywert z biura REFLEX.

A na razie trudna sytuacja gospodarczo-polityczna w Rosji, na Ukrainie czy w Strefie Gazy, a także atak zimy, który paraliżuje Europę, wymusza popyt na oleje. Ceny idą w górę.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!