Teraz średnie ceny skupu kalkulowane w wadze żywej wynoszą najczęściej od 4 złotych 70 groszy do – co rzadsze – 5 złotych za kilogram. W klasyfikacji poubojowej stawki takie jak przed tygodniem. Najwyższe klasy „S” i „E” kosztują około 6,5 złotego. Klasa „U” jest wyceniana od 6 złotych 10 groszy do 6 złotych 40 groszy. Za „R” firmy płacą 5 złotych 70 groszy – 6 złotych 20 groszy.

Czy stawki, zgodnie z niskim pogłowiem, mają szansę piąć się w górę. Trudno odpowiedzieć. Choć tuczników jest na pewno mało, to równie małe są zamówienia za strony sieci detalicznych.

Wakacje i sezon na świeże warzywa i owoce nie sprzyjają zakupom mięsa. Popyt rośnie zwykle tylko w typowo turystycznych rejonach. Ale szaleństwa nie należy się spodziewać – oceniają sytuacje maklerzy giełd towarowych.

Tymczasem hodowcy powiększają stada. Kto może sobie na to pozwolić, prowadzi hodowlę w cyklu zamkniętym. Rośnie więc zainteresowanie zakupem prosiąt, a te – delikatnie rzecz ujmując – stają się coraz droższe.

Najniższe ceny można znaleźć jedynie na krajowych targowiskach. Tu rozrzut stawek jest bardzo duży. Para prosiąt kosztuje najczęściej od 300 złotych, maksymalnie do 500. Ale ceny minimalne są odzwierciedleniem niskiej wagi zwierząt.

Wyspecjalizowane fermy mają już zupełnie inne kalkulacje. Cena jednego prosięcia to wydatek rzędu 250 – 270 złotych. Jeszcze droższe są importowane. Te sprowadzane z Danii kosztują około 280 – 320 złotych za sztukę. Ale w tym przypadku waga przekracza 30 kilogramów.

Jednak jak podkreślają sami hodowcy, przy tak drogich prosiętach, opłaca się je trzymać nieco dłużej, dlatego wolą kupować jak najlżejsze sztuki. Sprzedając zwierzęta od razu, gdy tylko osiągną odpowiednią wagę, trzeba zainwestować spore pieniądze w odnowienie produkcji.

Popatrzmy jeszcze co dzieje się na rynku samego mięsa. Ceny wspięły się na tak wysokie poziomy, że wydawało się, iż teraz mogą już tylko spadać. Ale jest wręcz przeciwnie. Stawki rosną. To efekt podwyżek za zachodnią granicą i wysokiego kursu euro.

Półtusze wieprzowe w klasie „E”, sprowadzane z Belgii czy Holandii kosztują od 7 złotych 90 groszy do 8 złotych 10 groszy. To sporo, więc trudno o chętnych. Mimo to ceny wcale nie mają zamiaru spadać. Jeśli cokolwiek miałoby się zmienić, to tylko w górę – komentują fachowcy. Tak powinny wyglądać najbliższe dni na rynku mięsa.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!