Część przedsiębiorców, żeby ustrzec się przed skutkami ewentualnej suszy i w związku z tym wyższymi cenami ziarna z nowych zbiorów, próbuje odbudowywać zapasy.

Ale nie jest to wcale łatwe zadanie. Ofert sprzedaży jest niewiele. Kto musiał lub chciał pozbyć się ziarna, już dawno to zrobił. Pozostali ci, którzy mogli pozwolić sobie na dłuższe magazynowanie.

Teraz to oni dyktują warunki. Łatwo się domyślać, że bardzo niechętnie pozbywają się zboża, bo czas pracuje na ich konto. Stawki są coraz wyższe i wiele wskazuje na to, że to nie koniec podwyżek.

A oto jak kształtują się ceny. W wytwórniach rolnicy za tonę kukurydzy dostają najczęściej 570 – 580 złotych. Na giełdach towarowych tona tego ziarna wyceniana jest na 560 złotych. Tymczasem jeszcze kilka tygodni temu kosztowała niewiele ponad 500.

W przypadku pszenicy paszowej duża rozbieżność cen. Na wschodzie Polski tona kosztuje około 450 złotych. Na zachodzie – 490. Najdrożej jest na północy. Tu ceny dochodzą do 510 złotych.

W tym ostatnim przypadku, stawki nakręcają eksporterzy, którzy przystąpili do zdwojonych zakupów. Ceny są na tyle atrakcyjne, że w tym przypadku nie ma problemów ze zgromadzeniem odpowiednich ilości towaru. Ale wszystko zależy oczywiście od parametrów.

Ale nie wszystkie zboża cieszą się jednakowym uznaniem. Prawie w ogóle nie ma popytu na jęczmień i owies. Transakcje zdarzają się sporadycznie. W magazynie sprzedającego tona jęczmienia wyceniana jest na 440 – 460 złotych.

Jak rozwinie się sytuacja? Wiele będzie zależało od pogody. Jeśli pojawią się większe opady deszczu, sytuacja na rynku zbóż na pewno się schłodzi – oceniają maklerzy giełd towarowych.

Najnowsze szacunki Instytutu Ekonomiki Rolnictwa, uwzględniające już kwietniową suszę mówią o produkcji zbóż na poziomie 26,5 mln ton. Przed rokiem zbiory sięgały 27,7 mln ton.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!