Jego zdaniem, sektor spożywczy jest wciąż bardzo rozdrobniony. Wystarczy przypomnieć, że działa na nim 30 tys. przetwórców. Wśród nich, liczy się tylko pierwsza setka, pozostali to mali producenci na rynek krajowy.

- Mamy wielki problem w realizacji dużych kontraktów na rynki arabskie i azjatyckie, gdzie wymagane są trwałe dostawy jednorodnych, dużych partii. Tu nie ma innego wyjścia jak tylko głębsza współpraca przetwórców, przedsiębiorców, organizowanie wspólnych centrów składowania i dystrybucji produktów przetworzonych, zawieranie wspólnych kontraktów. Czy to będzie przybierało formę spółek, konsorcjów, czy klastrów, ma mniejsze znaczenie - mówi Marek Sawicki w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl.

- Jeśli polscy przedsiębiorcy w ciągu najbliższych 3 lat nie wykorzystają tej szansy, jaką daje kolejna unijna perspektywa finansowa, przede wszystkim na konsolidację w obszarze handlu zagranicznego, to za 5-7 lat dynamika eksportu zdecydowanie spadnie - ostrzega.

Zauważa, że choć staliśmy się pierwszym producentem jabłek na świecie, to niekoniecznie jest to związane z sukcesem grup producenckich w segmencie owoców i warzyw. Jego zdaniem, problem polega na tym, że nie mamy jednej silnej grupy eksportowej w segmencie jabłek, która dyktowałaby warunki na rynkach światowych. Tymczasem moglibyśmy to robić, ze względu na specyficzną jakość naszego jabłka, które z takimi walorami jakościowymi i smakowymi nigdzie indziej wyprodukować się nie da. Jest to kwestia naszego klimatu i warunków.

- Poziom konsolidacji, jeśli chodzi o grupy jest nadal niewystarczający mimo tego, że w ostatniej perspektywie dostaliśmy na ten cel ogromne pieniądze. Nasi sadownicy i warzywnicy skorzystali ze specjalnego programu, maksymalnie eksploatując środki z Unii. Nasi unijni konkurenci to dostrzegli i program zablokowali. Polska wykorzystała ponad 90 proc. środków całej UE na sektor owocowo-warzywny, kontraktując w 2012 roku ponad 300 mln euro - przypomina Marek Sawicki.

- Mimo wszystko, jest to nadal za mało. Samo zrzeszenie sadowników polskich nie rozwiązuje sprawy, bo jest to organizacja bardziej o charakterze społeczno - zawodowym, niż o charakterze korporacyjnym. Tu potrzeba dalszych działań na rzecz wypracowania jednolitego systemu oferowania i sprzedaży produktu - mówi.