Waldemar Tomala z miejscowości Stefanów Barczewski Pierwszy koło Sierpca prowadzi chów bydła mięsnego rasy Herefrod. Stado podstawowe to 25 matek, a całość stada liczy około 70 sztuk bydła.

Rolnik mówi o mocno odczuwalnym spadku cen bydła. - Spadek cen powoduje w moim przypadku stratę na dużej sztuce w wysokości 2-2,5 tys. zł. To duża różnica. Tracić się nie traci, ale dobrze też nie jest. Cóż, są górki i dołki, trzeba to przeczekać - mówi Tomala.- Hodowla bydła to nie jest produkcja którą można zmienić z tygodnia na tydzień. Tu planuje się na lata - dodaje. Dlatego mimo spadku cen, plany rolnika przewidują systematyczne powiększanie hodowli na kolejne lata.

-Siejemy w tym roku trawy jednoroczne zamiast mieszanek zbożowych, na które ze względu na późną wiosnę jest już trochę za późno. Pozyskaną paszę objętościową przeznaczymy na żywienie jałówek. W tym roku chcemy zostawić wszystkie jałówki. Mam nadzieję, że pasze treściwe ze zbiorów pszenżyta ozimego i żyta wystarczą i zastąpią mieszanki jare - tłumaczy rolnik.

Krowy i jałówki są żywione niemal wyłącznie paszami objętościowymi, głównie słomą i sianem. Taką paszę zjadają bardzo chętnie i nie powoduje ona ich otłuszczenia, które później ma negatywny wpływa na łatwość zacielania i porodu.

Stado Herefordów Waldemara Tomali jest pod nadzorem Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego. W tym roku najładniejsze, roczne buhaje z hodowli Pana Waldemara, będzie można zobaczyć w maju podczas Międzynarodowych Targów Ferma Bydła w Poznaniu. 

Podobał się artykuł? Podziel się!