To co prawda wyjątek, ale to on w końcu potwierdza regułę.

Ale żeby nie było tak dobrze, trzeba dodać, że taka sytuacja nie dotyczy całego kraju. Pszenżyto stało się towarem numer jeden tylko w centrum. Tonę tego ziarna z dostawą można kupić po 360 złotych. W magazynie sprzedającego kosztuje 320 – 330 złotych.

I na tym w sercu Polski właściwie koniec. Poza pszenżytem obroty są niewielkie. Inaczej rzecz się ma na północy kraju. Chętnych na pszenżyto ze świecą szukać, a ceny zaczynają się od 290 złotych. Kończą na 300.

Ale tu popytem cieszy się pszenica, i to najlepiej najwyższej jakości. Za bardzo dobre ziarno konsumpcyjne sprzedający żądają 500 – 520 złotych. I w takich cenach kupców udaje się znaleźć. To o nieco gorszych parametrach kosztuje 480 – 500.

W tym roku cenniki pszenicy poruszają się w rytmie gęstości. To ona wyznacza stawki, w odróżnieniu od zawartości białka, które w ubiegłym sezonie było jednym z ważniejszych parametrów przy wycenie. Teraz, nawet jeżeli zawartość białka jest wysoka, a gęstość nie spełnia norm, nie ma co liczyć na wyższe stawki.

Na Pomorzu i w zachodnio-pomorskich rejonach dobrze sprzedaje się też pszenica paszowa. Tona najczęściej jest wyceniana na 360 – 400 złotych. Ale duże partie dobrego, jednorodnego surowca są wyceniane na 420 złotych.

A na drugim biegunie znalazła się kukurydza. To jedno z najbardziej taniejących zbóż. Dziś ceny zatrzymały się na pułapie 570 – 580 złotych za tonę. A jeszcze nie tak dawno sięgały 700!. Ale w tym przypadku nie ma szans na zmianę tendencji. Nadchodzą kukurydziane żniwa, więc może być tylko taniej.

Najgorsza sytuacja jest jednak z owsem. Nikt nie sprzedaje, bo nikt nie chce kupować. 250 złotych za tonę to stawka trudna do zaakceptowania przez każdą ze stron.

Powoli zaczyna sprzedawać się żyto. W większości elewatorów ceny krążą wokół 180 – 230 złotych. Takich relacji do pszenicy nie było już dawno. Jedynie w kontraktach eksportowych, ale tylko tych, zawartych wcześniej stawki zaczynają się od 250 do 300 złotych.

Źródło: farmer.pl