Ale nie jest to łatwe. W chłodniach zapasy mięsa coraz większe, a na horyzoncie właściwie żadnych potencjalnych kupców. Rosną zapasy i problemy. Tak jeszcze nie było – komentują maklerzy giełd towarowych.

Co prawda życie nauczyło już nas, że prognozy sobie, a rynek sobie, ale zawsze, wzmożona sprzedaż przedświąteczna była czymś naturalnym i normalnym – dodają.

Tym razem, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Gdyby nie kalendarz, w żaden sposób nie dałoby się zauważyć, że za dwa tygodnie święta.

Kłopoty mają nie tylko krajowi przetwórcy, ale także importerzy. Ci, licząc na większy handel przed Bożym Narodzeniem, zgromadzili spore zapasy towaru sprowadzonego z zachodu Europy.

I co z tego, że ceny mięsa są tak atrakcyjne, że nawet konkurować nie warto. To w żaden sposób nie przysparza chętnych. Jeszcze większy problem będzie po nowym roku, bo zapasy na pewno topniały nie będą. Szczególnie, że styczeń nigdy temu nie sprzyjał.

Nie sprzedaje się ani schab, ani karkówka, ani nawet szynka. Towary przecież jak najbardziej pożądane o tej porze roku. No cóż, wygląda na to, że teraz tylko ryby mają głos.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!