To już kolejny tydzień obniżek. Wielkopolska opuszcza cenniki o kolejne 10 groszy. Kto w ostatnich dniach nie wprowadził przecen, bacznie przygląda się, co robi konkurencja. Ale w żadnym razie, nikt nie podnosi cen w górę!

Wystarczy powiedzieć, że najwyższa klasa „S” jest skupowana nawet po 4 złote 30 groszy. Jedynie maksymalne stawki sięgają 4,5 złotego. To przecież niewiele, w porównaniu z cenami, które przekraczały 6 złotych za kilogram.

Jesteśmy bardzo blisko cenników sprzed dwóch lat, kiedy to klasa „S” wyceniana była poniżej 4 złotych za kilogram! Do pokonania tej psychologicznej wręcz granicy pozostało zaledwie tylko kilka procent.

Dla porządku, poubojowe ceny skupu w klasie „E” wynoszą 4 złote 20 groszy – 4 złote 40 groszy. „U” jest wyceniana na 4,00 – 4,23. Stawki w klasie „R” wynoszą zaledwie 3,50, z rzadka 4 złote za kilogram! „O” – 3,05 – 3,67. ceny w najniższej klasie spadły nawet poniżej 3 złotych. Sporadycznie producenci dostają nieco ponad 3 złote 40 groszy.

To, co dzieje się za zachodnią granicą nie ma właściwie przełożenia na nasze, skromne, krajowe podwórko. Niewielu śmiałków ściąga teraz mięso z zagranicy, mimo, że kurs euro już dawno tak atrakcyjny nie był! Mniej niż 4 złote za euro mogłoby wyostrzyć apetyt, mogłoby, ale po co?

Zamówienia ze strony sieci detalicznych są tak symboliczne, że trudno ryzykować ściągania większych ilości towaru od naszych zachodnich sąsiadów, mimo atrakcyjnych cen.

Źródło: farmer.pl