Jak kształtują się stawki? Najczęstsza cena to 4 złote 70 groszy za kilogram żywej wagi. Jednak coraz mniej rolników decyduje się na tego rodzaju sprzedaż. Producenci w większości wola rozliczać się w klasyfikacji poubojowej.

Również i tu stawki wspięły się na wyższe poziomy. Najwyższa klasa „S” osiągnęła już prawie 6,5 złotego. „E” wyceniana jest na 6,03 – 6,43 złotego za kilogram.
„U” kosztuje 5,83 – 6,16. A klasa „R” dogania już prawie 6 złotych. Najczęściej hodowcy dostają 5,63 – 5,89 złotego za kilogram.

Ale na większe podwyżki już niekoniecznie można liczyć. Ratunkiem dla szukających towaru zakładów mięsnych jest teraz import. Znów opłaca się sprowadzać żywe świnie z zachodu Europy na przykład z Holandii czy Niemiec.

Stawki są porównywalne do cen krajowego surowca, a jakość zdecydowanie wyższa. Na plus działa też dotrzymywanie terminów dostaw i pewność dobrego zakupu. Dlatego coraz więcej firm odnawia kontakty z zachodnimi firmami i uzupełnia w ten sposób braki.

W związku z tym większych podwyżek na naszym rynku nie będzie – podkreślają dobitnie przedstawiciele zakładów mięsnych. Hodowcy nie powinni mieć jednak powodów do narzekań. Obecne stawki są na przyzwoitym poziomie – dodają.

Za to na krajowych targowiskach lekki odwrót. Po długich tygodniach wspinania się cen pod górę, nadeszła odwilż. Prosięta zaczynają tanieć. W większości województw widać dość wyraźne przeceny.

W Małopolsce, gdzie zwykle jest najdrożej, maksymalne ceny spadły o 70 złotych. Teraz w tym rejonie prosięta wyceniane są na 400 – 500 złotych za parę. W innych rejonach przeceny nie są aż tak spektakularne, ale jednak. Przeważnie stawki spadły o 20 – 30 złotych.

Dla porównania w ubiegłym tygodniu w województwie świętokrzyskim za parę prosiąt żądano 450 złotych. Teraz 420, a ceny minimalne zaczynają się nawet od 280 złotych.

W Łódzkiem prosięta kosztują 300 – 420 złotych. Kilka dni temu parę wyceniano na 440. Taniej o 20 złotych też na Mazowszu. Teraz oferty sprzedaży krążą wokół 360 – 480 złotych.

Źródło: farmer.pl