Ceny rosną odwrotnie proporcjonalnie do podaży. Teraz za największe sztuki można dostać około 30 groszy.

Skąd takie zmiany? Po pierwsze, przede wszystkim eksport. Wciąż mocny kurs euro sprzyja sprzedaży za granice. Największe firmy cały czas szukają nowych rynków zbytu. I znajdują bez trudu, prawie w całej Europie.

Po drugie – przetrzebione stada z powodu salmonelli. Do tej pory wybito 1,5 miliona sztuk. Ale wysokie odszkodowania, być może choć trochę przyhamują zapędy weterynarzy – wzdychają hodowcy.

I wreszcie kolejny powód, wpływający na mniejszą podaż jaj na rynku. To nowe wymogi, co do hodowli kur i obsady w kurnikach. A szacowany koszt takiego kurnika „po nowemu” to przynajmniej 800 tysięcy złotych.

Jeszcze do końca tego roku, około 50 kurników, wyposażonych w klatki najstarszego typu, w których ciśnie się na niewielkiej powierzchni nawet 20 ptaków, trzeba będzie zlikwidować. Pozostali mają czas do końca 2011 roku, aby dopasować się do nowych, bardziej humanitarnych, unijnych norm.

Sprzyjać mają temu również alternatywne sposoby chowu kur, takie jak ściółkowy, na wolnym wybiegu czy wolierowy. To o tyle ważne posunięcie, że konsumenci coraz świadomiej dokonują zakupów.

Pilnie śledzimy oznakowania na skorupkach. I często decyzję o wyborze jaj dyktują nie ceny, ale rodzaj hodowli. Im niższy numer na skorupce, tym lepszy. Szkoda tylko, że ekologiczne „O”, czy „1” z wolnego chowu, nie wszędzie jeszcze można dostać. Ale trzeba jak najwięcej o tym mówić, bo trudno mi znaleźć odpowiednie określenie, dla mówiąc delikatnie, marnego żywota kur z wielkoprzemysłowych hodowli. 

W tradycyjnym chowie na ściółce, bez dostępu ptaków na wybiegi, przyjmuje się obsadę do 7 kur na metr kwadratowy. Kurniki powinny być wyposażone w grzędy – 15 cm na nioskę oraz gniazda. Podłoga, co najmniej w 1/3 powinna być pokryta ściółką, np. słomą, wiórami czy torfem.

Jak szacują eksperci, za trzy lata, nawet połowa hodowców, właśnie z powodu nowych norm, będzie musiała zrezygnować z produkcji jaj. Żeby pozostać w branży, najłatwiej będzie się przestawić na hodowlę brojlerów. Wtedy, to na tym rynku mogą zacząć się problemy...

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!