- Olej rzepakowy należał do grupy produktów, które w ciągu ostatnich dwóch lat podrożały najbardziej. Były skoki cen rzędu 30 procent, i to głównie z powodu rosnących cen surowca - tłumaczy Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. - W tej chwili przy tak konkurencyjnym rynku w Polsce i w całej UE, przy znaczącym spadku cen surowca również producenci obniżą ceny produktów finalnych dla konsumentów.

Cena oleju rzepakowego powinna spaść o 5-6 proc., choć ostateczna decyzja należeć będzie do jego producentów.

- Prawdopodobnie w tamtym roku część producentów poniosła całkiem spore starty z tytułu tak wysokich cen surowca, więc w jakiś sposób będą sobie próbowali to kompensować - tłumaczy ekspert zastrzegając, że ceny na półkach sklepowych ostatecznie zależą od dystrybutorów i sprzedawców, którzy mogą nie chcieć znacząco ich obniżać.

Ceny rzepaku w skupach są nawet o połowę niższe niż w ubiegłym. Rolnicy narzekają, mówiąc o zmowie cenowej przetwórców i protestują. Zdaniem Gantnera - niesłusznie, bo jest nadpodaż surowca i ceny na wolnym rynku spadają.

- Trzeba pamiętać, że w ubiegłym roku ceny rzepaku były rekordowo wysokie, ponad 2 tys. złotych za tonę i nikt specjalnie nie protestował. Ceny były wysokie, więc zwiększył się znacząco areał upraw. W całej Europie będą bardzo wysokie plony rzepaku, to już w tej chwili wiadomo, czyli będzie spora nadpodaż - przewiduje ekspert Polskiej Federacji Producentów Żywności. - To jest normalny, wolnorynkowy mechanizm. Myślę, że rolnicy powinni się do niego coraz bardziej przyzwyczajać.

Według wstępnych szacunków GUS, w Polsce w tym roku zebranych zostanie 2,5 mln ton rzepaku, o 30 proc. więcej niż w ubiegłym roku. To rekordowy poziom. W całej Unii - według wyliczeń Komisji Europejskiej - plony będą na poziomie prawie 21 mln ton, czyli o 7 proc. większe niż w 2012 r.

Rok temu przetwórcy płacili za tonę rzepaku powyżej 2 tys. zł. Dzisiaj - według Krajowego Zrzeszenie Producentów Rzepaku - skupy płacą maksymalnie 1400 zł za tonę.