- Gospodarka wodna w Polsce wymaga naprawy, aby zwiększyć bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, a także zabezpieczyć się przed suszą. Brak wody bądź jej nadmiar w przypadku powodzi może stanowić barierę w rozwoju Polski – stwierdził Mariusz Gajda.

Wyjaśnił, że gospodarka wodna w naszym kraju wymaga reformy i to na kilku płaszczyznach. Jako jedną z podstawowych przyczyn zmiany, wymienił konieczność dostosowania polskiego prawa do unijnych przepisów Ramowej Dyrektywy Wodnej (RDW) a także dyrektywy azotanowej. Jest to warunek konieczny do możliwości skorzystania z finansowania unijnego m.in. na ochronę przeciwpowodziową.

Nowe Prawo wodne wdrażać będzie kontrowersyjny art. 9 RDW, który stanowi, że wszyscy korzystający z wody mają za to płacić.

Nie jest jednak nadal planowane pobieranie opłat od rolników za pobór wody do celów rolniczych z wyjątkiem sytuacji, gdy korzystają z pomp tłoczących wodę np. przy deszczowaniu. Płacić za korzystanie z wody nie będą też prowadzący działalność dotycząca akwakultury. Polskie rolnictwo zużywa około 10 proc. wody, podczas gdy w krajach starej UE do 50 proc.

Nowe przepisy mają również zmniejszyć zrzut azotanów do rzek, które w nadmiernej ilości są szkodliwe dla środowiska, powodując np. sinice. Za dostawanie się azotu do wód odpowiadają głównie rolnicy.

Zmieni się system wyznaczania tzw. OSN-ów, czyli obszarów szczególnie narażonych na zanieczyszczenia azotanami. Obecnie wyznaczane są one przez Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej; muszą się do nich stosować wszyscy rolnicy np. przez ograniczenie użycia nawozów.

Według ministra Gajdy, system nie jest do końca sprawiedliwy, ponieważ za zanieczyszczenie na danym obszarze może odpowiadać jedno duże gospodarstwo, a inni mali rolnicy muszą się i tak do wytycznych zastosować. Dlatego zaproponowany zostanie prostszy system, który został skonsultowany z ministrem rolnictwa.

Polegać ma on na tym, że tzw. dobre praktyki rolnicze ograniczające zrzut azotanów będą musiały prowadzić wszystkie gospodarstwa powyżej 10 ha lub w których utrzymuje się powyżej 10 krów lub 70 świń.

Minister poinformował, że pozostaną dotychczasowe instytucje jak Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, czy Regionalne Zarządy, powstaną za to zarządy zlewni - głównie na bazie wojewódzkich zarządów melioracji.

Z kolei zadania istniejących spółek wodnych, odpowiedzialnych za meliorację szczegółową, mają przejąć gminy.