Odpowiedź jest krótka – nie. Tak twierdzą w zakładach. Rozliczenie w klasyfikacji poubojowej demaskuje wszelkie niedoskonałości. To pierwszy argument za tym, aby nie przetrzymywać tuczników.

Kolejny jest równie przekonywujący. Jeśli producenci żywca, będą wstrzymywać się z dostawami, braki w surowcu z powodzeniem zastąpi import.

Już teraz stawki oferowane przez kontrahentów zza zachodniej granicy są atrakcyjne, a dodatkowo zniżkujący kurs euro zachęca do zakupów. Przeceny o 25 groszy w ciągu kilkunastu ostatnich dni, pozwalają bez straty myśleć o zakupach.

Sporo firm już wznowiło kontrakty w Niemczech, Belgii czy Holandii. I to wydaje się być dobrym rozwiązaniem. Tym bardziej, że w ostatnim tygodniu marca, zakłady mięsne przewidują większe zakupy surowca. A z tym na krajowym rynku może być krucho.

Do nowej sytuacji niewiele firm chce się przyznać, wolą mówić, że cenniki nie zostały zmienione. Ale rzeczywistość jest inna. Cenniki średnio licząc wzrosły od 10 do 20 groszy za kilogram.

Ceny minimalne w punktach skupu tuczników wzrosły do 4,5 złotego za kilogram. Jednak najczęściej dochodzą już do 4,80. Zwierzęta fermowe kosztują ponad 5 złotych za kilogram, ale ich udział w skupie jest niewielki.

Tyle o żywej wadze. Prześledźmy ceny w klasyfikacji poubojowej. Najwyższa klasa „S” jest wyceniana w tym tygodniu nawet na 6,5 złotego za kilogram. Klasa „E” kosztuje najczęściej 6,0 – 6,3. Za „U” rolnicy dostają od 5,80 do 6 złotych.

Na krajowych targowiskach wciąż drogo. Podlasie wyprzedziło Małopolskę, gdzie zwyczajowo, stawki są zwykle najwyższe. Teraz na Podlasiu para prosiąt kosztuje 500 złotych, na południu 470.

Ale sytuacja w punktach skupu żywca, w żaden sposób nie przekłada się na rynek mięsa. Tu, ku zdziwieniu wielu i wbrew wszelkim prognozom, ceny spadają. Dużego popytu nie ma, podobnie jak problemów z zakupem konkretnych towarów.

Jest za to import. Na giełdach towarowych pojawia się coraz więcej ofert mięsa z zachodu Europy. A ceny konkurencyjne. Półtusze wieprzowe są nawet tańsze od krajowych. Podobnie łopatka.

Drożeje jedynie karkówka. Jeszcze do niedawna kilogram był wyceniany na 10,8 – 10,9 złotych. Dziś stawki poszły o 50, a nawet 80 złotych w górę.

źródło: farmer.pl