Niekoniecznie – uspokajają analitycy i tak rozgrzany już tymi informacjami rynek. Owszem, trzeba się liczyć z wyższymi kosztami zakupu, ale o ile – wciąż nie wiadomo.

Wiele będzie zależało od sytuacji na światowych rynkach surowcowych, cen ropy naftowej i oczywiście kondycji złotego. Jeśli nasza waluta nie będzie w znaczący sposób słabła, a sytuacja na giełdach będzie sprzyjająca, planowane podwyżki uda się skompensować właśnie dzięki tym czynnikom.

Ten tydzień wydaje się, że był ostatnim, kiedy na stacjach benzynowych mieliśmy do czynienia z obniżkami cen diesla. Spadki już były raczej kosmetyczne. Wyniosły zaledwie 2 grosze za litr. Średnia krajowa ukształtowała się na poziomie 3,69 zł za litr.

Olej napędowy drożał będzie na pewno, bo wyższe opłaty paliwowe to jedno, a nadchodzący sezon zimowy, drugie. W tym okresie zawsze popyt na olej opałowy rośnie, co pociąga za sobą ceny diesla.

Jak bardzo stawki będą musiały pójść w górę, będzie też zależało od temperatur. Im niższe za oknem, tym ceny na stacjach wyższe.

Dobre rokowania za to dla rynku benzyn. Tu podwyżki nam raczej nie grożą. Co więcej, możemy spodziewać się dalszych obniżek. W tym tygodniu ceny najpopularniejszej benzyny 95-oktanowej spadły o 4 grosze na litrze. Średnia dla całego kraju to 4,32 zł za litr – komentuje Urszula Cieślak, dyrektor marketingu BM REFLEX.

Zdaniem analityków stawki mają szansę nadal iść w dół. Nawet do poziomu około 4 zł. Natomiast diesel ruszy w górę, i prawdopodobnie również osiągnie podobny poziom. Taka sytuacja na naszym rynku już była, gdy olej i benzynę kupowaliśmy w podobnej cenie.


Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!