Średni plon pszenicy w gospodarstwie towarowym jest na poziomie niespełna 6 ton. Przy obecnej cenie pszenicy 650 zł/t producentowi zostaje na przysłowiowa kromkę chleba. Każdy producent chciałby mieć cenę zbliżona do 800 zł/t.

Polskie zboża bronią się, jakości, a według amerykańskiego ministerstwa rolnictwa (USDA) koszty produkcji pszenicy w Polsce są najniższe w UE. Mamy potencjalne możliwości produkowania 50-55 mln ton zbóż.

Ceny światowe pszenicy wynoszą obecnie 700 zł/t, ale gdy na przykład Rosja rzuci na rynek 15-20 mln ton, to ceny w Polsce spadną, co najmniej o 80-100 zł/t. A takie działanie może pojawić się także w innych miejscach na świecie. Choćby u naszych sąsiadów przy nadwyżce 2-3 mln ton zbóż na naszym rynku zaczną się zawirowania. Potęgowane są one jeszcze przez zmiany kursów walut.

Apeluję abyśmy, jako producenci zacisnęli pasa rozpoczęli działania społeczne mające na celu zwiększenie presji na resort rolnictwa, aby wspólnie budować wspólną politykę rolną. Dotychczas nasze postulaty odbijały się jak piłka pingpongowa od ściany – powiedział prezes Rafał Mładanowicz.

Podczas debaty przedżniwnej 11 czerwca KFPZ poinformowała ministra Sawickiego o grożącej nam suszy. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że nie grozi nam ona do połowy sierpnia, gdyż tak mówiono na naradzie hydrologicznej. W Polsce mamy setki stacji hydrologicznych a IUNG ma ich zaledwie kilkadziesiąt i jest wyrocznią w sprawie suszy, bo jego stacje posiadają akredytacje. Złożyliśmy propozycję, aby przeznaczyć pozostałe z wypłaty odszkodowań około 7 mln zł na budowę systemu stacji. Wybudowanie jednej stacji według IUNG kosztuje 50 tys. zł, a przy przetargu na budowę kilkudziesięciu stacji koszt jednej może być o połowę mniejszy.

Amerykański system pomiarowy NASA działający z orbity mógłby być wykorzystywany również w Europie. Na postawie ilości dwutlenku węgla jest w stanie dokładnie określić kondycję roślin i określić czy w danym rejonie jest susza czy nie.

 

Zobacz zdjęcia z konferencji