I choć są różnice w szacunkach, to co do jednego wszyscy są zgodni – jabłek jest za dużo. Katastrofalnie za dużo! Nie cieszą więc rekordy, bo czego się spodziewać? A raczej nie spodziewać.

                                                                             

Na pewno wzrostu cen, i to nawet na wiosnę. Mimo, że nieprzerwanie trwa eksport, wydaje się, że owoców na naszym rynku nie ubywa.

Pojawiają się nawet telefony od zdesperowanych służb granicznych z rozpaczliwymi pytaniami, ile jeszcze jabłek może opuszczać polsko-wschodnią granicę? Czy takie ilości, które codziennie jadą na Ukrainę, są w ogóle możliwe do wyprodukowania?

Wschodnim kontrahentom nie popsuło apetytów nawet wyższe o 13 proc. od piątku cło na polskie owoce. Jak kupowali, tak kupują. Nerwowość dało się wyczuć tylko w środę i czwartek, tuż przed wprowadzeniem przez Ukrainę wyższych stawek celnych.

Wtedy tylko na samym sandomierskim rynku padały rekordy sprzedaży. Aż 300 tirów załadowanych polskimi jabłkami opuściło to miejsce zaledwie w ciągu dwóch dni.

Ukraińcy kupować muszą, bo na ich rynku bardzo zdrożały owoce sprowadzane ze strefy euro czy dolarowej. Zamiast bananów, są więc skazani na polskie jabłka – komentuje Tomasz Smoleński z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Oczywistym byłby w tej sytuacji wzrost cen, ale tak się jednak nie stało. Stawki ani drgnęły, a to tylko dlatego, że sadownicy próbują już za wszelką cenę pozbyć się zapasów.

Stawki są więc absurdalnie niskie, nawet za dobry towar. Owoce wysyłane na eksport kosztują w dalszym ciągu 60 groszy. Muszą być na prawdę wyjątkowe, żeby ktoś zdecydował się zapłacić 10 groszy więcej. Jabłka drugiego gatunku kosztują zaledwie 40 – 50 groszy.

A czas nagli. Jabłka coraz gorzej się przechowują, brakuje przechowalni z prawdziwego zdarzenia. Sporo owoców deserowych trzeba więc przeznaczyć do przetwórstwa.

A przetwórcy również notują rekordy. Według szacunkowych obliczeń, w tym sezonie do przemysłu trafiło nawet 2 miliony ton jabłek. Również koncentrat jabłkowy udało się sprzedać po dobrych cenach.

Tak więc biznes kręci się kosztem rolnika, tylko jak długo jeszcze?

źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!