Komu jeszcze udaje się sprzedawać świnie w rozliczeniu za żywą wagę, portfel ma lżejszy o 10 groszy za każdy kilogram. Ale taka forma handlu przechodzi już do przeszłości. Tak więc w punktach skupu kilogram tuczników jest wyceniany od 4,75 do 4,90.

W klasyfikacji poubojowej przeceny sięgnęły 15 groszy. I tak za najwyższą klasę „S” hodowcy tuczników dostają od 6,20 zł do nieco ponad 6,80 zł za kilogram. Nieco niższe stawki obowiązują dla klasy „E”. Tu kilogram jest wyceniany na 6,10 – 6,70 zł. Przeceny przecenami, ale nawet najniższe klasy „O” i „P” przekroczyły 5 złotych.

Mimo, że tuczników wciąż brakuje, przetwórcy bardzo chcą utrzymać cenniki na niezmienionych poziomach. Nikt nie spieszy się z podwyżkami, bo nastał sprzyjający czas dla importu.

Spadek kursu europejskiej waluty jak najbardziej sprzyja zakupom. Polskie firmy posiłkują się więc towarem na zachodzie Europy. To już nie tylko import żywych zwierząt, ale elementów. Jak przekonują przetwórcy, to najbardziej opłacalny interes.

Jednak patrząc globalnie, przeciętne ceny trzody chlewnej w całej Unii Europejskiej zdecydowanie rosną. W ciągu trzech tygodni stawki poszły w górę o 9 euro za 100 kilogramów do poziomu 157 euro.

Większych obaw o zaspokojenie popytu na krajowym rynku nie ma. Handel wciąż pozostawia wiele do życzenia. W dużych miastach wyraźnie spadła sprzedaż mięsa. Wzrosła za to w miejscowościach typowo turystycznych. Ale szaleństwa nie ma.

Źródło: Farmer.pl