Silne wzrosty cen pszenicy zapoczątkowane w 2010 roku doprowadziły do ukształtowania się szczytu w styczniu 2011 roku na poziomie ok. 270 euro/t na Matif, zbliżonym do szczytu poprzedniej hossy (luty 2008) oraz ok. 310 USD/t na CBOT, tj. ok. 85 USD poniżej szczytu z lutego 2008 roku.

W kolejnych miesiącach przeważały spadki cen. Od czasu do czasu były podejmowane próby podniesienia rynku ale nieskuteczne (szczególnie lipiec i sierpień). Dopiero wzrosty z drugiej połowy grudnia poprawiły techniczny obraz rynku i dały nadzieję na zakończenie średnioterminowej fali spadkowej.

Chociaż spadki cen w ubiegłym roku były znaczne 18-20 proc., to jednak nie ma powodów do narzekań. Wystarczy spojrzeć na załączone poniżej wykresy obrazujące stopy zwrotu. W 2010 roku cena pszenicy w Paryżu wzrosła o 92 proc. natomiast w Chicago o 47 proc.

Od około 10 lat w Chicago i ok. 6 lat w Paryżu trwa długoterminowy trend wzrostowy. Natomiast ostatnie 5-6 lat cechuje się dużą zmiennością rynku, niespotykaną na taką skalę w przeszłości (patrz wykres ok. 40 letni pszenicy poniżej).

Wygląda na to, że uczestnicy rynku muszą się przyzwyczaić do rosnącej zmienności cen.

Z punktu widzenia analizy technicznej, jak wspominałem wyżej, jest szansa na zakończenie średnioterminowych spadków i powrót do tendencji wzrostowej. Jednak często życie weryfikuje przewidywania. Podstawową kwestią wpływającą na ceny w najbliższych miesiącach będą prognozy wysokości plonów czyli czynnik fundamentalny będzie decydował o kształtowaniu się cen. Ale również nie należy zapominać o kryzysie polityczno-gospodarczym w UE, który w drugiej połowie ub. roku skutecznie powstrzymywał wzrosty cen. A jak wiadomo sprawy te nie zostały rozwiązane i z pewnością wrócą w bieżącym roku. Podobał się artykuł? Podziel się!