A w niektórych przypadkach są nawet wyższe niż miesiąc temu. Dla przykładu masło w blokach jest sprzedawane teraz po 9,20 – 9,50 zł za kilogram. Tymczasem jeszcze w drugiej połowie lutego kosztowało 8,50 – 8,70.

Ceny maksymalne serów dojrzewających typu Morski, Zamojski, Podlaski przekroczyły 10 złotych. Przed miesiącem znajdowały się poniżej tej granicy. Odtłuszczone mleko w proszku jest oferowane po 1350 – 1400 euro za tonę.

Ale nawet te lekkie zmiany w cennikach nie zmieniają faktu, że ceny zbytu mleka w proszku i żółtych serów w ciągu roku spadły o 1/3.

Jest jeszcze gorzej, jeśli wziąć pod uwagę ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego. Według najnowszych wyliczeń, cena skupu mleka w lutym, spadła po raz 14 z rzędu. A to oznacza, że za kryzys w branży mleczarskiej najwięcej płacą sami hodowcy. Zresztą szefowie spółdzielni mleczarskich sami otwarcie to przyznają. W super i hipermarketach wciąż trwa batalia o sklepowe półki a tym samym o klienta.

Można to zrobić tylko w jeden, jedyny sposób. Oczywiście obniżając ceny. Jeśli spojrzy się na cenniki skupu mleka w ostatnich miesiącach, łatwo zgadnąć, dlaczego firmy mogą sobie na to pozwolić. Tylko nieliczne spółdzielnie utrzymują jeszcze ceny skupu powyżej 90 groszy za litr. Tak jest między innymi w Opolskiem, gdzie hodowcy za litr dostarczanego surowca otrzymują 96 groszy. To jedne z najwyższych stawek w kraju.

Ale i tutaj widać, że w branży nie jest najlepiej. W ciągu miesiąca ceny spadły o grosz. Choć może się to wydawać niewiele, jednak pokazuje, że na podwyżki liczyć nie można.

O 2 grosze w dół ruszyły cenniki w województwie dolnośląskim. Tamtejsze spółdzielnie płaciły w lutym 94 grosze. A najniższe stawki zanotowano na Pomorzu. Tu hodowcy otrzymują zaledwie 80 groszy za litr mleka. Tylko nieco lepiej jest na Mazowszu.

Źródło: farmer.pl