A szykują się kolejne. Zdaniem przetwórców, trzeba się liczyć z następnymi obniżkami cen skupu tuczników. Ten tydzień, to tylko krótki przystanek przed dalszymi zmianami.

Rozliczając się żywej wadze, kilogram świń jest wyceniany najczęściej na 3 złote 70 groszy. Do tego dochodzą dodatki rzędu 20 groszy, ale tylko dla stałych dostawców. W klasyfikacji poubojowej nawet najwyższym klasom daleko do 6 złotych.

Klasy „S” i „E” są wyceniane od 5,14 do 5,50. „U” kosztuje 4,90 – 5,20. „R” 4,50 – 4,80. Nawet w takich cenach nie ma problemu ze znalezieniem odpowiednich ilości surowca.

Kto ma problemy z zakupami na krajowym rynku, wciąż może posiłkować się importem. Szczególnie firmy usytuowane w pobliżu zachodniej granicy, gdzie koszty transportu zwierząt są porównywalne do tych, jakie firma poniosłaby na terenie Polski.

Tak więc kupno tuczników za granicą nadal jest opłacalne. I co zawsze podkreślają przetwórcy – pewne. Rzadko się zdarza, aby w zakupionym transporcie znajdowały się sztuki poniżej klasy „E”.

Podobnie jest na rynku mięsa. W ofertach sprzedaży na dobre zadomowiły się towary z importu. Wybór jest duży, a nawet za duży – komentują maklerzy giełd towarowych.

Trudno znaleźć chętnych do kupna. Szlachetne elementy nie sprzedają się wcale. Tanieją mięsa drobne. W magazynach odkładają się więc coraz większe ilości najprzeróżniejszych gatunków mięsa.

I nie ma mądrego. Trudno nawet oczekiwać, że zbliżające się święta w jakiś sposób rozładują tą napiętą sytuację.


Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!