Tak jest i w przypadku ziarna. Światowe firmy analityczne po raz kolejny korygują prognozy. Oczywiście w górę. Według Strategie Grains produkcja samej pszenicy we wszystkich krajach Unii Europejskiej wyniesie 130 mln ton, to więcej o 3,7 mln ton niż zakładano jeszcze w połowie czerwca.

Zdaniem Międzynarodowej Rady Zbożowej prognozy globalnej produkcji zbóż sięgną 1 733 mln ton, to o 18 mln ton więcej niż w czerwcowych szacunkach.

Nie trudno wysnuć wniosek, że taka sytuacja nie sprzyja wzrostowi cen. Rynek wszedł w fazę uśpienia. I trudno oczekiwać, aby pod koniec roku – jak wyrokowała część ekspertów – stawki miałyby znacząco pójść w górę.

Kto może pozwolić sobie na przechowywanie ziarna, czeka na lepsze czasy. Sprzedają tylko ci, którzy na prawdę muszą. Problem może pojawić się na przełomie września i października, kiedy rozpoczną się kukurydziane żniwa. Wtedy trzeba będzie znaleźć miejsce dla nowego ziarna.

Podobnie jest w całej Europie. O marazmie może świadczyć chociażby to, że w naszych portach zrobiło się wyjątkowo spokojnie. Realizowane są tylko stare kontrakty, nikt nie poszukuje już polskiego zboża.

A ceny? Dla sprzedających pozostawiają wiele do życzenia. Największy problem jest z żytem. Tona tego ziarna jest wyceniana na 260 – 280 złotych. W portach trochę drożej, rzędu 320 złotych.

Pszenica paszowa kosztuje najczęściej 400 – 420 złotych. Stawki zależą od regionu kraju. Uznanie znajduje pszenica czeska i słowacka, ze względu na cenę i dobre parametry. Tona jęczmienia nie przekracza 330 – 340 złotych. W portach o 40 złotych drożej.

Ustał handel kukurydzą. Sprzedawane są tylko niewielkie ilości z importu. Głównie z Węgier. Nikt nie chce przepłacać, bo tona sprowadzanej kukurydzy kosztuje 115 euro.

Źródło:farmer.pl