A stamtąd płyną optymistyczne wieści, biorąc pod uwagę prognozy. Ameryka Północna kończy kukurydziane żniwa blisko rekordu. A w kolejnych raportach departamentu rolnictwa wciąż pojawiają się nowe wartości.

Tak jest na przykład jeżeli chodzi o pszenicę. Światowa produkcja rośnie, a podaż tego ziarna w samych tylko Stanach Zjednoczonych, jest najwyższa od 10 lat! Wydaje się więc, że zwyżka cen – w opinii ekonomistów – została powstrzymana.

A mieliśmy do czynienia z nie byle jakimi wzrostami. Od początku września notowania kukurydzy wzrosły prawie o 30%, w przypadku pszenicy, poszły w górę o 1/5. Te wyliczenia dotyczą oczywiście rynku amerykańskiego, co nie oznacza, że taki trend nie zaczął przenosić się i do Europy.

Ale teraz czas na odwrót. Amerykanie mają problem z eksportem swojego ziarna. Walka o rynki zbytu trwa. I coraz częściej tą batalię wygrywają Rosjanie czy Niemcy, którzy proponują kontrakty po bardzo atrakcyjnych cenach.

Wróćmy jednak na krajowe podwórko. Ruch na rynkach niewielki, wciąż więc trudniej sprzedać, niż kupić. A przed świętami będzie się pewnie pojawiać jeszcze większa podaż, co z pewnością wpłynie na spadek cen.

Być może ratunek dla zdesperowanych producentów przyniesie dopiero początek nowego roku, kiedy to zwyczajowo ceny zbóż rosną. Na razie, żeby spowodować zwyżkę cen, trzeba zagrać „spekulacyjnie”.

I wydaje się, że tak zrobili producenci kukurydzy. Mimo, że żniwa już na finale, ziarna na rynku wcale nie ma pod dostatkiem. Czyżby celowo wstrzymywali się ze sprzedażą, licząc na wyższe stawki? Jeśli tak, udało się. Ceny tego ziarna idą w górę.

Oferty sprzedaży w magazynie wystawiającego przekroczyły już 500 złotych. Najtaniej jest rzecz jasna na południu kraju, gdzie dodatkowo pojawia się sporo ziarna z Czech i Węgier. W centrum kukurydza kosztuje najczęściej 520 – 530 złotych. Na północy, zgłoszeń sprzedaży raczej nie ma. Ale jeśli się pojawiają, sięgają 540 złotych za tonę.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!