Jego zdaniem kryzys miałby miejsce gdyby załamała się produkcja mleka z powodu nieopłacalności. Tymczasem nic takiego się nie stało.

- Spadły wprawdzie ceny mleka przerzutowego, ale spadek nie był duży, ani długotrwały. Polskie mleczarstwo przeżyłoby prawdziwy kryzys, gdybyśmy musieli sprzedać nadwyżki eksportowe na naszym rynku - uważa prezes Bajko.

Podobnego zdania jest Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka. Zwrócił uwagę, że kryzys nie był głęboki i sytuacja już się poprawia.

- Eksperci wskazywali różnorakie przyczyny kryzysu jak np. susza czy nadprodukcja mleka. Moim zdaniem, kryzys był zbyt krótki, aby mogły go spowodować te przyczyny. Gospodarka jest zbyt rozchwiana i takich kryzysów możemy spodziewać się częściej. Jedyną rzeczą, jaką możemy być pewni, jest brak przewidywalności gospodarki w najbliższych latach - mówił prezes Hydzik.

Tadeusz Bruj, prezes Grupy Polmlek, zauważył, że kryzys przyszedł nie wiadomo skąd i równie niespodziewanie się skończył. Mimo kryzysu branża mleczarska jest jedną z najszybciej sie rozwijających w całym sektorze spożywczym.

- Dużą rolę odgrywa spekulacja. Przyczyny jak susza są mało prawdopodobne. Rynek obecnie jest tak zglobalizowany, że nie sposób uciec przed takimi czynnikami jak globalna spekulacja żywnością - uważa prezes Bruj.

Natomiast Dariusz Zieliński, prezes Cego Sp. z o.o. twierdzi, że samo słowo kryzys jest nadużywane. W jego opinii wahania cen walut uniemożliwiają przewidywanie poziomu marż w eksporcie. - Nie da się ustalić strategii biznesowej na długie miesiące. Trzeba być bardziej elastycznym - podkreśla prezes Ceko.

Zobacz więcej na Portalu Spożywczym

Podobał się artykuł? Podziel się!