Ale ostatnie dni wydają się przeczyć tym statystykom. Coraz trudniej sprzedać towar. Sporadycznie udaje się podpisać kontrakty z najbliższymi sąsiadami ze wschodu. A także kontrahenci z Dalekiego Wschodu wciąż są zainteresowani specyficznymi elementami, takimi jak kurze łapy czy łby.

A na krajowym rynku zainteresowanie zakupem drobiu niewielkie. Firmy starają się tylko robić zakupy aby zabezpieczyć bieżącą produkcję. Nikt nie próbuje magazynować towaru, bo przy obecnych stawkach, koszty chłodzenia i mrożenia czynią interes nieopłacalnym.

Taka sytuacja utrzyma się prawdopodobnie jeszcze przez miesiąc. Potem przedświąteczny ruch powinien wywindować ceny. Ale rynek mięsa już nie raz pokazał, że to co wydaje się oczywiste, wcale takim nie jest.

Powody do radości mają za to producenci jaj. Sezon największej sprzedaży jeszcze się nie zaczął, a ceny i przede wszystkim zbyt już są zadowalające. To zasługa sieci handlowych, które zaczynają przygotowywać się do przedświątecznego szału zakupów.

Mimo, że to Boże Narodzenie, jaj sprzedaje się więcej niż przed Wielkanocą. Dlatego trzeba się liczyć, że stawki jeszcze wzrosną. Szczególnie, że i za granicami Polski zainteresowanie naszym towarem nie słabnie.

Niemcy, którzy z racji przechodzenia na nowy system klatkowy, zmuszeni byli ograniczyć produkcję, Anglicy, Rumuni, Bułgarzy czy Holendrzy, wszyscy zaopatrują się w Polsce.

Hurtowe ceny zbytu największych jaj wynoszą od 35 do 40 groszy za sztukę. „L” kosztują 28 – 31 groszy, „M” 24 – 27. Najmniejsze jaja są wyceniane na 20 – 24 grosze za sztukę.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!