Podczas gdy na wschodzie świętowano, Sandomierski Ogrodniczy Rynek Hurtowy codziennie opuszczało kilka a nawet kilkanaście tirów załadowanych jabłkami. Tylko wczoraj sprzedany towar podliczono nawet na 30 podobnych transportów. Dziś również duży ruch.
To wszystko w obawie przed zmiennością kursu dolara.

Nasze jabłka wciąż na topie, ale ceny ani drgną. W dalszym ciągu sadownicy za kilogram tych owoców w wersji eksportowej dostają około 60 groszy. Tylko w przypadku odmian, gdzie trudno o duże partie, można negocjować wyższe stawki. Tak jest na przykład z jabłkami Golden Delicious. Te cieszą się niesłabnącą popularnością, gorzej jest z podażą.

Wschodni kontrahenci ponoszą jeszcze koszty opakowań i wszystkich biurokratycznych przygotowań towaru do wysyłki, co daje łączną kwotę około 80 – 90 groszy za kilogram. Ale to wciąż atrakcyjne dla nich stawki, poniżej 1/3 dolara, mimo dewaluacji ich rodzimej waluty. Zaledwie 3 ukraińskie hrywny za kilogram jabłek to dużo taniej niż rok temu.

Ruch zaczął się także na rynku jabłek przemysłowych. Ale rozpiętość cen skupu bardzo duża. Najwięcej za te owoce płacą zakłady przetwórcze na Śląsku. Tu kilogram jest wyceniany na 19 groszy. Takie stawki wymusza transport, bo w tym rejonie o jabłka trudno. W centralnej Polsce niektóre firmy płacą około 13 groszy. Niektóre dopiero się przyglądają i rozważają cenniki. Na Mazowszu spółdzielnia Ogrodnicza w Garwolinie proponuje zaledwie 10 groszy za kilogram, ale to pośrednik, który odsprzedaje towar zakładom.

Ten tydzień w spółdzielniach ogrodniczych przyniósł także przeceny jabłek deserowych, i to bez wyjątku wszystkich odmian. Od Idaredów, które w kilka dni staniały o 10 groszy do poziomu 80 groszy za kilogram po Szampiony, których ceny spadły do 90 groszy. Największe obniżki wypadły na Lobo. Instytut Ekonomiki Rolnictwa zanotował w tym przypadku przecenę o 27 groszy!

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!