Zarządy obu firm wyodrębniły już potencjalne miejsca synergii. I tak w zakresie sprzedaży oczekiwana jest integracja sieci sprzedaży, wspólny system wyceny i zwiększenie oferty produktowej. Prezes Grupy Azoty Jerzy Marciniak wielokrotnie powtarzał, że konieczne jest także wykorzystanie efektu skali. Firmy będą chciały razem dokonywać zakupu energii elektrycznej i węgla.

Jednak największym wyzwaniem będzie wspólna polityka gazowa Grupy. Razem cztery główne jej zakłady zużywają rocznie około 2,5 mld m3 surowca. To na tyle duża ilość, że warto zastanowić się dokładnie nad tą kwestią. Być może konieczne będzie nawet powstanie wspólnego dla wszystkich zakładów działu zajmującego się kupnem „błękitnego" paliwa? Jedno jest pewne, dobrze realizowana wspólna polityka gazowa pozwoli zaoszczędzić Grupie Azoty miliony.

Wiele możliwych oszczędności jest także w logistyce. Także i tu lepiej niż dotychczas będzie można wykorzystywać transport kolejowy, czy samochodowy. Warto pamiętać, że ze względu na dostęp do portów Grupa Azoty i ZAP stały się ważne także w kwestii gospodarki morskiej.

Nowy sposób myślenia w firmach konieczny jest w zakresie inwestycji. Jeszcze niedawno każda z nich samodzielnie planowała budowę potrzebnych instalacji. Teraz być może trzeba będzie zarzucić niektóre plany. Po co bowiem budować instalacje, jeśli nie w pełni posiadane zdolności wykorzystuje inny zakład z Grupy?

Tak daleko idące zmiany w zarządzaniu potentatem oznaczać mogą liczne zmiany dla załóg firm. Największe obawy związane są z tym, czy dublowanie się stanowisk nie spowoduje zwolnień. Dotychczasowa praktyka (Tarnów wcześniej przejął Kędzierzyn i Police) pokazywała, że może obyć się bez zwolnień. Czy tak będzie i tym razem. Wydaje się, że firma ma tak duży potencjał wzrostu, że do zwolnień raczej nie dojdzie.