Pokazał to już miniony tydzień. Popatrzmy na nasze, krajowe cenniki. W przypadku benzyny bezołowiowej, najchętniej kupowanej „95”, stawki zdrożały od 117 do 127 złotych za 1000 litrów.

Mniej łaskawe okazały się podwyżki dla oleju napędowego. Tutaj wzrost sięgnął 188 – 211 złotych za 1000 litrów – podaje Urszula Cieślak, dyrektor marketingu BM REFLEX w Łodzi.

Tak wyglądały zmiany w cennikach hurtowych. A jak ta sytuacja może się przełożyć na nasze kieszenie? Prognozy nie są optymistyczne.

Ostatnie tygodnie pozwalały nam ze spokojem obserwować cenniki, tym razem jest jednak inaczej. Analitycy nie mają złudzeń. Podwyżki będą dotkliwe.

I tak jak do tej pory, nie było dużych obaw o wzrost cen oleju napędowego, tak teraz realia się zmieniły. Za litr diesla przy dystrybutorach prawdopodobnie w najbliższych dniach zapłacimy o 10 – 12 groszy więcej niż w ubiegłym tygodniu.

Jeżeli chodzi o benzyny, stawki powinny wzrosnąć o 8 – 9 groszy za litr. Co dalej? Nikt nie chce być prorokiem. Z rynku co chwilę docierają różne informacje.

Trudno o jasne prognozy. Chociażby jeżeli chodzi o zapasy ropy naftowej za Oceanem. Wbrew temu, że są one najwyższe od ponad 15 lat, ropa drożeje.

A trzeci światowy konsument ropy naftowej – Japonia – zanotował dużo wyższy spadek sprzedaży detalicznej tego towaru. Wystarczy powiedzieć, że prognozy mówiły o 3%, a skończyło się na 5,8%.

No cóż. Rynek kapitałowy sobie, a surowcowy sobie. Lepsze od spodziewanych dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych pokazują, że po raz pierwszy od pół roku, wzrosły zamówienia na dobra użytku trwałego.

A dolar traci.

Źródło: farmer.pl