- Z punktu widzenia rolnika w UE i Polsce najbardziej pożądane jest osiąganie podstawowego dochodu z rynku przy zadowalających cenach. Dopłaty powinny służyć wyrównaniu różnic ekonomicznych między krajami członkowskimi. Obecnie 50 proc. dochodów rolników pochodzi z dopłat - powiedział prezes Szmulewicz.

Jak wyjaśnił prezes Szmulewicz, w Polsce w przyszłości bazą produkcyjną będą gospodarstwa rodzinne bardziej elastyczne na wpływ zmian ekonomicznych na rynkach światowych, czy nawet kryzysy niż gospodarstwa wielkotowarowe oparte na najemnych  pracownikach. Koszty pracy w gospodarstwie rodzinnym są takie, że rolnik potrafi przetrwać.

- Obserwując byłe kraje socjalistyczne, które z nami weszły do UE z rolnictwem opartym na dużych gospodarstwa widać, że wygasiły one produkcję rolną, zwłaszcza produkcję zwierzęcą - powiedział Wiktor Szmulewicz.

Jak powiedział prezes Szmulewicz, zauważalne jest to zwłaszcza w hodowli bydła gdzie kontakt człowiek - zwierzę jest bardzo duży. Najbardziej rozwinęła się hodowla bydła na Podlasiu gdzie są typowo rodzinne gospodarstwa. Na zachodzie Polski stada krów mlecznych stają się coraz rzadsze. Nawet duże gospodarstwa zaczynają odchodzić od produkcji mleka. Dwupokoleniowe gospodarstwa rodzinne specjalizujące się w produkcji mleka dają szansę na wolny czas, co w przypadku samodzielnego ich prowadzenia jest niemożliwe.

-Wiemy, że w UE nigdy nie było równych dopłat bezpośrednich. Nawet w starej UE-15 różnice były znaczne od prawie 400 euro/ha do 182 euro/ha i nie związane było z tym, kiedy dany kraj wchodził do UE, tylko od zależności historycznych. Żaden z polityków z krajów o wysokich dopłatach nie jest w stanie w swoim kraju obniżyć dopłat by były równe we wszystkich krajach. Politycznie jest to nierealne stwierdził Wiktor Szmulewicz.

- Porozumienia takie jak Mercosur czy CETA stawiają rolników z UE wobec globalnej konkurencji. Rolnictwo UE z systemem WPR ma konkurować na rynku globalnym żywnością wysokiej, jakości przeznaczoną dla nielicznych. Dlatego dopłaty bezpośrednie nie powinny stanowić 50 proc., dochodów, ale tylko 25 proc. a 75 proc. z działalności rynkowej – dodał prezes.

- Tak trzeba kształtować rolnictwo by wygrać, jakością a nie ilością. Musimy robić to, czego nie jest w stanie zrobić świat. Mając taką strukturę gospodarstw w Polsce i dobre zakłady produkcyjne branży rolno-spożywczej powinniśmy doprowadzić by polska żywność była inna i poszukiwana na wszystkich rynkach - zakończył prezes Wiktor Szmulewicz.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!