Kontrakty umocniły się o ponad 4 euro za tonę, chociaż nadal brakuje im do poziomów z początku roku. Ostatnie notowania krążą wokół 290 euro za tonę. I wciąż jest miejsce na dalsze  podwyżki.

Według analityków giełdowych, wzrost cen nasion rzepaku ma zapewnić większe zapotrzebowanie na ten surowiec ze strony rynku biodiesla. Rzepak wciąż jest bowiem w tej gałęzi przemysłu paliwowego, numerem jeden.

W naszym klimacie nie sprawdza się przerób na biodiesla soi, czy jakiejkolwiek innej, nieco egzotycznej rośliny. Rzepak ma tą zaletę, że nie pozwala na zamarzanie. Tak więc, chcąc nie chcą, przerób rzepaku rosnąć musi, bo tego wymagają wskaźniki narzucone przez Brukselę.

Tak więc ceny rzepaku powinny w dalszym ciągu piąć się w górę. Wszystko odbywałoby się zdecydowanie szybciej i bardziej wyraźnie, gdyby nie soja. A właściwie jej rekordowe zbiory.

Na rynku wciąż jest sporo soi pochodzącej z rekordowych zbiorów w Stanach Zjednoczonych. A już za chwile pojawi się nowa fala, czy jak chcą niektórzy – potop. Najświeższe prognozy mówią o wyjątkowo udanych zbiorach w Ameryce Południowej. Kolejne rekordy maja paść przede  wszystkim w Argentynie i Brazylii.

I chociaż ostatnie notowania soi na giełdzie w Chicago przyniosły wzrost cen, to jednak wszystkie wskaźniki analizy technicznej dla tych nasion, sugerują spadki. Teraz soja w kontraktach marcowych kosztuje nieco ponad 340 dolarów za tonę.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!