Po pierwsze zmiana apetytów. Wakacje, a tym bardziej upalna pogoda nie sprzyja jedzeniu mięsa. Po drugie kryzys, który wpływa na zasobność wielu portfeli. Świeże warzywa i owoce często wygrywają o tej porze roku z nienajtańszą wieprzowiną.

Zakłady mięsne wykorzystują zaledwie połowę swoich mocy przerobowych, to krótka odpowiedź na wielkość zapotrzebowania ze strony sieci handlowych. Ceny jednak ani nie rosną, ani też nie idą w dół. Od kilkunastu dni zapanowała stabilizacja.

Wszystko za sprawą importu. Korzystny kurs euro wobec złotego umożliwia większe zakupy. Kto więc musi posiłkować się dodatkowym towarem, kupuje go w Niemczech, Belgii i Hiszpanii.

Ceny konkurencyjne, jeśli nie powiedzieć – dużo niższe od krajowych. A i jakość daje pewność jednolitej produkcji. Dla porównania kilogram schabu bez kości na krajowym rynku kosztuje przynajmniej 14 złotych. Importowany, o porównywalnym cięciu nie przekracza 13. Podobnie jest z szynką. Sprowadzana z zachodu Europy kosztuje nie więcej jak 10,5 złotego. Polska 11 złotych i więcej.

Przyszły tydzień może przynieść przetasowania na krajowym rynku. Może, ale nie musi. Jeśli dopisze pogoda, rolnicy ruszą na pola, aby zebrać zboże, które robi się coraz bardziej wilgotne. Deszcze sprzyjają rozwojowi chorób grzybowych, dlatego czas jest tu bardzo ważny.

W punktach skupu żywca wieprzowego może zrobić się więc pusto, co pewnie znajdzie swoje przełożenie w cennikach. Ale to tylko chwilowe zawirowanie, jak co roku o tej porze. A dodatkowo możliwość importu, powinna pomóc w miarę bezboleśnie przejść przez ten czas.

Ale na razie tydzień w większości zakładów mięsnych przynosi obniżki. Producenci trzody za kilogram tuczników dostają około 4,60 – 4,70 złotych. To spadek o 10 – 15 groszy wobec ostatnich notowań.

Tyle za żywą wagę. W klasyfikacji poubojowej klasa „S” jest wyceniana na 6,20 – 6,75 zł. „E” kosztuje 6,10 – 6,65. „U” 5,90 – 6,45. Najniższe klasy coraz częściej spadają poniżej 5 złotych za kilogram.

Źródło: Farmer.pl