Problem zaczyna się już u źródła – w samych punktach skupu żywca. To już kolejny tydzień nienajlepszych informacji dla hodowców. Ceny wciąż spadają. Jedynym pocieszeniem jest to, że z dość wysokiego pułapu. Za zwierzęta kupowane przez zakłady producenci mogą liczyć najczęściej na 4,5 złotego za kilogram.

Tyle kosztuje żywa waga. Ale jak już kilkakrotnie przypominaliśmy, coraz mniej zakładów decyduje się na takie rozliczenia. Większość woli wycenę w klasyfikacji poubojowej.

Świnie skupowane w wbc kosztują w najwyższych klasach od 6 złotych do 6,40 zł. Klasa „U” jest wyceniana na 5,80 – 6,10. Wyjściowa klasa „R” kosztuje 5,60 – 5,90 zł za kilogram. Najniższe klasy są liczone od 4,70 do 5,45 zł.

Również na targowiskach widać, że ceny prosiąt nie biją już rekordów popularności. Jedynie Małopolska, a w szczególności Nowy Targ uparcie tkwi przy 500 złotych za parę tych zwierząt. W pozostałych rejonach prosięta najczęściej kosztują około 300 złotych.

Szybkich zmian spodziewać się nie należy. Firmy nawet przy ograniczonej podaży krajowego żywca i tak zdobywają wystarczającą ilość potrzebnego surowca. Jeśli mają problemy z zakupem u polskich hodowców, uzupełniają braki za granicą. A ceny i kurs euro wciąż im sprzyjają.

W giełdowych ofertach pojawia się więc bardzo dużo ofert sprzedaży mięsa z importu. A ceny wyjątkowo atrakcyjne. To duża konkurencja dla krajowego surowca. Na przykład hiszpańska karkówka kosztuje 10,20 zł za kilogram. Biorąc pod uwagę ceny krajowej, sięgającej 11,5 złotego, to kusząca stawka.

Trzeba jednak uważać, od kogo się kupuje. Hiszpanie mają bowiem to do siebie, że lubią pofantazjować...Czasami sprzedają mięso mocno nastrzykiwane wodą, co później może okazać się bardzo niemiłą niespodzianką.

Dla porównania karkówka bez kości sprowadzana z Danii kosztuje 11,20 zł. Belgijska czy niemiecka około 10,80. Francuska łopatka wieprzowa to koszt rzędu 6,20 – 6,30 zł. A irlandzkie czy duńskie przodki wieprzowe są wyceniane na 6,50 – 6,60 zł za kg.

Tanieją tłuszcze, skórki, głowy ,nogi i podgardla, czyli wszystko to, co i tak zwykle jest już najtańsze. To efekt kulejącego eksportu za wschodnią granicę. A na razie perspektywy na poprawę sytuacji żadne.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!